Wydawca: Old Temple
Z zespołem Cień nie mam jakoś przesadnie dużo wspomnień czy skojarzeń. Debiut spoczywa sobie gdzieś na półce mocno przysypany kurzem. Dwójki chyba nigdy nie słyszałem, a wydawnictwo trzecie w kolejce raz czy dwa przeleciało przez moje uszy i to by było na tyle.
Zespół do tej pry kojarzył mi się raczej z dość przeciętnym black metalem, który niczym szczególnym się nie wyróżniał. I przyszła płyta czwarta zatytułowana „Maledictio” i powiem Wam, że jest lepiej, a nawet i bardzo dobrze.
Przede wszystkim mam ważnie, że muzyka stałą się bardziej dojrzała i przemyślana. Skupiono się na każdym detalu, od kompozycji, przez brzmienia do szaty graficznej. Layout bardzo mi pasuje, jest bardzo minimalistyczny i w zalewie pseudo artystycznych okładek podoba mi się jego prostota i surowość. Wiadomo: metalowe graty i black metal to idą w parze. A co z muzyką? Black metal to serce, dusza i ciało tego materiału. Mam sporo skojarzeń z Medico Peste i myślę, że jest to jak najbardziej dobra rekomendacja dla kogoś, kto nie słyszał ani minuty muzyki z „Maledictio”. Chłopaki odnajdują się zarówno w szybkich momentach jak i potrafią zwolnić. I często nie tylko na jakiś moment, ale wręcz na cały utwór, jakim np. jest „Inverted Cathedrals”. I to chyba w tych wolnych partiach płyty jestem najbardziej urzeczony tą muzyką. Warto też poruszyć temat wokali, które zrobione są znakomicie. Mamy tu w zasadzie dwa wokale, które świetnie ze sobą „konwersują” uzupełniając się nawzajem. Chyba szczególnie podoba mi się to, jak wokale zaaranżowano w kawałku „I.O.B.”. Zresztą, to dla mnie chyba jest najlepszy numer na płycie.
Nie wiem czy bym sięgnął po „Maledictio” gdyby nie rekomendacja, ale bardzo dobrze, że się tak stało. Zespół, który egzystował dla mnie jakoś poza kręgiem zainteresowań zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Naprawdę solidna płyta. Polecam.
https://www.facebook.com/cienofficial





