Skip to main content

Wydawca: Century Media Records

Zachwycałem się „The True North” i wracam do niej systematycznie, nie powinniście się dziwić, że oczekiwałem nowego krążka Borknagar. Trwało to pięć lat, no i nareszcie jest.

Ale czy nareszcie? Przyznam się, bez bicia i już na początku tej recenzji, że zespołowi nie udało się przebić doskonałej poprzedniczki. Ale i tak wraz z ilością odsłuchów ten krążek zyskuje. Przy pierwszym odsłuchu od „Fall” odrzuciła mnie nachalna melodyjność. Ten zespół już dawno nie jest synonimem zimnej agresji, ale też ilość ładnych melodii na tej płycie jest większa niż na poprzednich albumach. Trudno mi się było przebić początkiem przez tę gęstą, słodką masę.

Ale z każdym odsłuchem szło lepiej i muszę powiedzieć, że pod tą powłoką znajdują się (znowu!) bardzo fajne numery. Co prawda nie wszystkie, ale sporo tutaj dobrego grania. Borknagar znów miesza i szuka w muzyce sprzed pięćdziesięciu lat, sporo tutaj inspiracji rockiem progresywnym czy hard rockiem. Natomiast mam wrażenie, że zespół nadto się w tym wszystkim rozwodzi, przez co na „Fall” mamy też sporo fragmentów po prostu nudnych. O ile poprzednia płyta trzymała mnie w zainteresowaniu od początku do końca, tak tutaj bardzo często chwilami ta muzyka mi umyka i zamienia się w nic nie znaczące tło. I niestety nie jest to jednostkowa sprawa. Odnoszę wrażenie, że Borknagar przesadził po prostu z czasem trwania tej płyty i popełnił grzech wielu kapel z ich stażem – nie zachowali umiaru. Im dalej w ten album, tym moim zdaniem gorzej. No, może nie gorzej, ale po prostu nudniej.

Zespół chyba w którymś momencie wyłączył autocenzurę i stwierdził, że wszystkie dźwięki, jakie wymyślili są warte umieszczenia na płycie. Moim zdaniem nie do końca tak rzeczy się mają i przez to ten album sporo traci. Okrojenie go minimum o jedną czwartą długości przyniosłoby znakomity efekt.

Z uwagi na powyższe, zapewne skończy się tak, że moje powroty do „Fall” będą sporadyczne. No trudno. A może to moje oczekiwania były zbyt duże? No ale po takim sztosie jak „The True North” miałem prawo.

Oracle
18644 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Mayhem „Liturgy of Death”Recenzje

Mayhem „Liturgy of Death”

OracleOracle15 stycznia 2026
Ligation > After Gods
Ligation „After Gods”Recenzje

Ligation „After Gods”

OracleOracle14 stycznia 2026
Nekkrolüst „Hate and Kill”Recenzje

Nekkrolüst „Hate and Kill”

OracleOracle13 stycznia 2026

Skomentuj