Wydawca: Mystic Productions
Długo by pisać o samej historii zespołu Blindead 23, myślę że wszyscy, którzy znają tą kapel, mniej więcej znają różne zawirowania które jej w ostatnich latach towarzyszyły. Czasem wychodziło to na dobre (znakomita „Niewiosna”) jak i na złe (bardzo słabe „Ascension”). W końcu mamy wielki reset, który w sumie wcale taki wielki nie jest, zespół zatacza koło i z nowym / starym wokalistą zaczyna niejako od początku EP-ka „Vanishing”.
Tak jest to tylko EP-ka, co pozostawia w przypadku tego zespołu pewien niedosyt. Tym bardziej, że w sumie są to tylko dwa numery, bo zamykający całość „Void” jest czymś w rodzaju polaczenia outro z legitym kawałkiem. Z płyty nie jest to złe, bo mam pewien klimat i potrafi wciągnąć, tak na żywo wiało niestety nudą z tego numeru… A co z dwoma pozostałymi utworami? Dla mnie esencja twórczości Blindead z okresu pierwszych dwóch płyt, co potwierdza moją teorie nie o wielkim resecie, ale jednak o zatoczeniu koła przez ten zespół. To nie są złe numery. „Let Them Speak” szczególnie wyróżnia się, bo ma wszystko, co powinien mieć dobry utwór Blindead: potężne wokale Partyka, miażdżące riffy i szczypta elektroniki, która kojarzy mi się z EP-ką „Impulse”. Ale to wszystko jednak trochę mało jak na zespół, który w tym składzie nie nagrał pyty od ponad dziesięciu lat… Inna sprawa, że mi się podobał ten kolaboracyjny koncept „Niewiosny” i ja bardzo mocno liczyłem, że zespół ewoluuje właśnie w tym kierunku, zapraszając na kolejne płyty kolejnych nietuzinkowych muzyków, tworząc coś unikatowego na polskiej scenie. A tak mamy powrót do korzeni i trochę zjadanie własnego ogona. Ale nie ma też, co narzekać za bardzo, bo „Vanishing” to naprawdę solidny materiał, polecany szczególnie tym, którzy są fanami wczesnej twórczości zespół.
Ja czekam na więcej i liczę na to, że zespół nie będzie tak mocno patrzył za siebie, a zacznie zupełnie nowy rozdział w swojej karierze.
https://www.facebook.com/blindead23
https://www.mystic-production.com/?i=1





