Wydawca: Putrid Cult
Nieco się nam ta kaseta przeleżała, ale jako że jakoś teraz ma się ukazać wersja cede, to recenzja będzie jak znalazł. Aragon to projekt z grodu w którym Twój status społeczny zależy od tego czy wpierdalasz obwarzanki, czy wieśniacko zwiesz je preclami.
Uuieqweqwuiewqedobryweuiweiiq uuiuwieublack—92039===ewe111 7ewiic oni uiuiuu22. Szzzyuu wqqpppmmnn hjjss piwnica mmmnn%%$$111. Tak mniej więcej brzmi ten materiał. W sumie mało słychać, aczkolwiek wprawne ucho (albo takie, które przyłoży się do głośnika) coś z niego wyłowi. Celowy to zabieg, bo panowie z Aragon nie stawiają na słodkie melodyjki i torebki od Prady. Ma być chamsko i brudno do tego stopnia, aby oddzielić delikatne duszyczki pseudo metalowców, od prawdziwych czarnych dusz. To muzyka w której na pierwszym miejscu stoi ekspresja pozbawiona jakichkolwiek zahamowań, przez co staje się chaosem.Do tego stopnia, że dla tych, którym Hunter jawi się jako szczyt ekstremy, Aragon będzie niezrozumiałym bełkotem, przypadkiem tylko nazwanym black metalem. Chociaż, nawet oni będą musieli przyznać, że jest tu parę ciekawych dźwięków. Z drugiej strony nie robiłbym też z tego materiału jakiegoś kvlt eternal. Mogę go sobie zapuścić przy robieniu kaszanki, ale żeby słuchać namiętnie codziennie to już niekoniecznie. Wiem, że to nie jest mój ostatni kontakt z tym bandem (split gdzieś niedługo będzie, chociaż tak po prawdzie to będzie Aragon, 1/3 i jeszcze 1/3 tegoż) i też rwać z tego powodu plakatów swoich muzycznych bogów nie będę. Jest miejsce dla Aragon w naszym kochającym się podziemiu.
Myślę, że zbiorczo mogę określić ten materiał na mocną szóstkę, ale tak naprawdę tylko i wyłącznie dla fanów bezwładnego łomotu. Robię to jednak całkiem SUBIEKTYWNIE i z premedytacją. Mnie tam taki łomot po prostu nie przeszkadza.
Ocena: 6/10
Tracklist:
01. Black Blood
02. Bleed of Victim
03. Legion of Satan
04. The Hierophant
05. Goat Noulee Pilua
06. Infernal Shell
07. Torn by the Devil





