Wydawca: Godz ov War Productions
„Znikąd” to dobry tytuł na debiutancką EPkę Angrrsth, bo przyznam, że w życiu wcześniej nie słyszałem o tym zespole, nawet w jakichś tam kuluarowych rozmowach.
Pierwszy poważniejszy kontakt z ich muzyką miałem na krośnieńskim koncercie u boku Kultu Mogił i zrobili na mnie dość pozytywne wrażenie. Niniejsza EPka ukazała się jakoś niewiele wcześniej, najwyższa więc pora, żeby opowiedzieć Wam o niej w kilku zdaniach. Jak możecie się zorientować po nazwie, kapela porusza się po niwie black metalowej. A konkretnie? A konkretnie to słychać, że zespół inspiruje się polską sceną, bo echa Medico Peste, Oremus czy Furii są tu bardzo mocno słyszalne. Nie tylko z uwagi na polskie teksty – chodzi mi głównie o stronę kompozycyjną. Do tego trochę Skandynawii. Same inspiracje są więc całkiem niezłe, ważne jest jednak co zespół z nimi robi. No cóż, ta EPka brzmi dość odtwórczo, szczęśliwie same kompozycje się bronią, nawet jeśli mało jeszcze tam swojej własnej inwencji. Melodie są wpadające w ucho, ale cały czas z tak zwanym „pazurem” (kurwa, brzmię teraz jak z kvltu albo rockmetalu). Do całości trochę nie pasuje mi „I kopyt słyszę stuk”, który z uwagi na swój początek odstaje trochę od pozostałych utworów. No i nie zawsze mi leżą linie wokalne – chwilami po prostu uważam, że można to było zrobić inaczej, w bardziej black metalowym stylu.
Z grubsza jednak uważam, że „Znikąd” to solidny debiut. Czekam jednak na kolejne materiały, bo słychać tutaj że jest w nich potencjał. Póki co – jest w porządku, ale nic ponadto.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | Krew i trans | ||
| 2. | I kopyt słyszę stuk | ||
| 3. | Upadłem | ||
| 4. | Siarka i kwas |




