Wydanie własne
Tajlandia. Wiem co teraz myślicie zboczuchy. Zanim jednak będziecie drapać się po kroczach lojalnie uprzedzam. Dzisiejszy hord jest całkiem na serio, a jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że w składzie Amorphous Dominion znajduje się koleś, który bębni w innym wykurwistym hordzie który należy do kolektywu Siamese Brutalism (a szukajcie sobie chujki o jaki hord chodzi) robi się naprawdę ciekawie… Więc do rzeczy.
Amorphous Dominion to hołd złożony skandynawskiemu black metalowi z lat ‘90, gdzie klawisz nie był gejowski, melodia klawa, zaś po fińskiej stronie pod koniec dekady rodził się Satanic Warmaster. To totalne uproszenie, ale wiecie już przynajmniej o co mi chodzi i z czym będziecie mieli tutaj do czynienia. Amorphous Dominion jedzie więc w bardzo podobnych klimatach (tutaj na szczęście bez klawisza) czerpiąc wszystko to, co w totalnej klasyce było najważniejsze określając swój styl jako Siamese Atmospheric Black Metal Holocaust. Znajdziemy więc tu szybko odegrane riffy, obskurne jak piwnica brzeminie, złowieszcze wokale a wszystko to zagrane z klimatem, melodią i byleby do przodu (zwalniając niekiedy na kilka chwil). Słowem: prosto zbudowany black, który żywcem wyjęty z lat dziewięćdziesiątych brzmi jakby był nagrywany w piwnicy u kolegi, a ceremonia rypania koleżanki przy świecach była apogeum satanizmu i zła totalnego. I paradoksalnie: ma to wszystko sens. Mało tego, po kilku odsłuchach okazuje się, że Tajowie nie są w ciemię bici i czują ten skandynawski klimat lepiej niż nie jeden białas, który to dostał przed chwilą gitarę od tatusia, a od mamusi kolekcję płyt Darkthrone myśląc, że jest dzięki temu grim and evil…
Nie będę więcej pierdolił. Niezłe demo, które ma swoje momenty, a że egzotyka? W sumie żeby życie miało smaczek…
Ocena: 7 / 10
Tracklista:
- Beneath the Winter Nightfall Twilight
- My Forest Kingdom’s Malediction




