Wydawca: Mythrone Promotion
Aggressive Mutilator nazywa się tak, że ni chuja nie mogą grać ładnej muzyki. A jeśli komuś mało, to niech rzuci okiem na okładkę, na skład, na tytuły. Ale przede wszystkim polecam odpalić „Det djävlanästet”.
Wówczas na własne małżowiny uszne przekona się, ileż prymitywizmu zostało upchniętego w niecałych osiemnastu minutach. Aggressive Mutilator sięga do black metalowych korzeni i do pierwszych podrygów Mayhem, do brudu Tormentor, do nawiedzenia Morbid, do zimna Darkthrone, do toporności Hellhammer. Można by rzec – smród, brud i ubóstwo, które tutaj zostały wyniesione do rangi zalet. Może i nie zmieni ta płyta Waszego światopoglądu na temat muzyki o sto osiemdziesiąt stopni, ale na pewno będzie niezłym dodatkiem do nakurwiania wódki i piwka w dobrym towarzystwie (tak, lustro też się liczy za dobre towarzystwo). Ogólnie jest to całkiem niezły materiał przeznaczony głównie dla twardogłowych metaluchów. Więc łykam.
Tak więc, zamiast spuszczać się nad kolejnym nowym allstar bandem weź na wstrzymanie i odpal Aggressive Mutilator. Będzie dobrze.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Dead Pigs | ||
| 2. | Hypocrite Church | ||
| 3. | Bland löss och annat fanskap | ||
| 4. | Det djävlanästet | ||
| 5. | The Orb | ||
| 6. | Träldomens tid är för evigt | ||
| 7. | Ripper Bastard | ||
| 8. | Victim#59 |




