Wydawca: Mythrone Promotion
Ależ ja lubię takie wydawnictwa. Brzydka taśma wygrzebana gdzieś z odmętów piwni a na niej live super grupy Nuclear Holocaust nagrywany mikrofonem wprost z najbliższego toi tojka. Żeby podkręcić klimat, całość jest bez żadnych edycji, przycięć i innych dubli. Więc posłuchacie nie tylko bełtania wokalisty, ale i jęków połączonych z aplauzami widowni. A! I najważniejsze! Materiał pochodzi z Białegostoku więc pewnie i Kononowicz napierdalał pod sceną.
Wypadałoby teraz coś powiedzieć o muzyce. No to ten… GRINDCORE! I to w jak najlepszym wydaniu. Czyli: strzał w mordę i lecimy dalej. Chłopaki wiedzą co robią i słychać, że czerpią z tego zajebistą frajdę. Bez napinki i z humorkiem. Wydawnictwo jest raczej skierowane dla prawdziwych die hard fanów zespołu (stąd i pewnie skromny limit 33 sztuki) więc nie będę się dalej rozpisywał o muzie. Powiem tylko, że moje lewe ucho pokochało ten live. I ty zrobisz to samo!
A jeśli jakimkolwiek cudem trafiłeś przypadkowo na tę recenzję i nigdy nie słuchałeś grindu, to młody człowieku zrób sobie przysługę i wygugluj Nuclear Holocaust. Ponapierdalasz sobie. Oceny nie będzie tak samo i playlisty. Bo zespół sam nie wiedział co grał, a całość to jebane DIY!




