Wydawca: Osmose Productions
Kraków od zawsze scenę miał płodną, choć ma ona jakby dwie strony – klamerkowy, festyniarski metal i jej przeciwieństwo, porządną, podziemną scenę. Untervoid szczęśliwie ma bardzo daleko do tych pierwszych.
Untervoid tworzą dwie persony – Destroyer oraz Adam Sierżęga. Panowie są dobrze znani osobom, które liznęły przynajmniej podstaw polskiej sceny black i death metalowej. I co tu dużo nie mówić, panowie od zawsze mieli talent, a lista dobrych zespołów w których maczali palce jest długa. Jak natomiast określić muzykę, jaka znalazła się na „Untervoid”? Dostajemy zasadniczo black metalem, zimnym i dość nowocześnie brzmiącym. Nie wiem czy w dobrym kierunku idące są moje asocjacje, ale czasem brzmi to jak Odraza („Radiant Divinity” – a może to przez produkcję…?), czasem mi się to skojarzy nawet z Arcturus i podziękujcie za to wokalom w „Inner Shrine”. W ogóle jeśli chodzi o wokale to czapki z głów, bo Destroyer pokazuje nie lada klasę, a gama jaką operuje jest doprawdy zadziwiająca. Sam numer też chyba jest najbardziej zróżnicowany, najwięcej w nim przestrzeni i chyba najwięcej wpływów – końcówka cholernie kojarzy mi się z kolei Secrets of the Moon. Ale pewnie inny recenzent usłyszy tutaj coś innego. Przy Untervoid często łapię się na tym, że wiele fragmentów z czymś mi się kojarzy, ale trudno mi jednoznacznie zdefiniować z czym, z jaką kapelą. Przeczytałem też niemało ich recenzji zanim zasiadłem do napisania swojej i muszę powiedzieć, że reakcje większości osób są wręcz ekstatyczne. Mnie jest do tego jeszcze daleko, ale doceniam doprawdy kunszt tych numerów – są przemyślane, cechują się szerokim wachlarzem inspiracji, tylko jeszcze w dalszym ciągu brakuje mi czegoś żebym dołączył do chóru czołobitności. Jak dla mnie to duet Adama i Destroyera w dobry sposób zapożycza pomysły z kilku bardzo dobrych kapel i miesza je na tyle umiejętnie, że słuchacz nie do końca jest tego świadom. Wychodzi im to zresztą dobrze i „Untervoid” po prostu nieźle wypada w konfrontacji z odbiorcą, że nie ma co sobie głowy tym zawracać.
Niemniej jednak poczekam na więcej. Cztery numery z tej EPki są obietnicą czegoś bardzo dobrego w przyszłości. Póki co jestem zadowolony.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Messer | ||
| 2. | Twilight | ||
| 3. | Radiant Divinity | ||
| 4. | Inner Shrine |




