Wydawca: Godz ov War Productions
Warfist to chyba jedyny polski zespół z głębokiego jak anus Sashy Grey podziemia, który gościł na łamach Pudelka, hehe… Szczęśliwie ten krótki przebłysk nie spowodował, że chłopaki zamiast piwska i wódki przerzucili się na francuskiego szampana, i że porzucili black/thrash metal na rzecz miłej uchu muzyce rockowej.
Nie, jak sam tytuł wskazuje muzyka Warfist to wciąż metal do szpiku kości. Nawet napisałbym, że „jebany metal”, bo jakiś taki agresor w myśli, słowie, uczynku i zaniedbaniu mi się włącza przy słuchaniu tej płyty. Ten album jest metalowo homo – za przeproszeniem – geniczny. Nie znajdziecie tu żadnych, nawet najmniejszych nutek, które nie były by obleczone w gwoździe, skórę i łańcuchy. Dumny i podniosły w takich numerach jak na przykład „Breed of War”, gdzie na koncertach zapewne wspaniale będzie się robiło „hail!” (nie mylić z „heil”), jednak większość „Metal to the Bone” to napierdalający dziko, bez hamulców czarny thrash. Jest grupa zespołów w Polsce, które grają black/thrash w podobnym stylu, zaś Warfist jest zdecydowanie jednym z najlepszych. Tu nie ma miejsca na filozofowanie, na ckliwość, na bzdety. Sporo miejsca zajmują jednak transportery piwska, pieszczochy i ciężkie buty, które w black/thrashowym amoku niszczą co tam spotkają na drodze – kosz na śmieci, rabatki, fana Batushki…
Tak, nie ma przebacz z Warfist. Świetnie skomponowany materiał, pompujący metalową adrenalinę w Wasze wyniszczone alkoholem żyły. Dawkować codziennie.
Ocena: 8/10
Tracklist:
| 1. | Pestilent Plague | ||
| 2. | Written with Blood | ||
| 3. | Convent of Sin | ||
| 4. | Tribe of Lebus | ||
| 5. | Breed of War | ||
| 6. | Metal to the Bone | ||
| 7. | NecroVenom | ||
| 8. | Playing God | ||
| 9. | Reclaim the Crown |




