Ło kurwa, ale buja! Takie miałem pierwsze wrażenie po odpaleniu debiutu niemieckiego Kommando, które weszło mi w żyły niczym bimber własnej produkcji. A że ten daje nieźle po głowie, musiałem strzelić parę szklanek podczas odsłuchu tego krążka.
Zbędnego pierdolenia nie będzie. Za Kommando odpowiedzialni są goście na co dzień grający w takich hordes jak Endstille czy też Dysangelium. Można więc stwierdzić, że większej lipy nie ma, a że chłopaki lubią sobie zdrowo popić i puknąć powołali do życia nowy hord. Kommando, hołdujące starej szkole thrash i black metalu z dużymi naleciałościami crust punka. I to czuć, dosłownie. Venomowskie opary siarki wymieszane z wódą i koksem wylewają się z “Distroyer / Iron Goat Triumph” przez dobre 20 minut (czyli tyle ile trwa krążek), nie pozwalając się skupić na niczym innym jak tylko na rytmicznym machaniu łbem. W ogóle jak słuchałem “Crvsh Them To Death” czy “Bitching Hour” miałem ochotę rzucać butelkami i szczać na mury pobliskiego kościoła w odwecie za codzienne katowanie dzwonami zachęcającymi do udziału we mszy. I tak było i jest za każdym razem, kiedy wracam do tego materiału. Bezapelacyjnie. Istnym strzałem w potylice jest kawałek numer 8 – “Kommandojvgend”. Nasiąknięte jadem agresji riffy i growl wokalisty (ten niemiecki robi swoje), przy którym człowiek chce śmierci wszystkiego co żyje dookoła. I jestem niemal pewien, że sam Ratzinger by tego słuchał ćpając i ruchając zakonnice w zaciszu watykańskich komnat zbliżając się nieuchronnie do Sądu Ostatecznego. Czy to wystarczy za rekomendację ?
Co ja tam więcej mogę napisać. Po prostu zajebisty debiut przy którym nie jedna zakonnica sama rozchyli nogi i otworzy usta oczekując upragnionego opłatka.
Ocena: 9/10
Tracklista:
1. Machinegvn Pvnk
2. Vntitled
3. IndoctriNation
4. Old and in the Way
5. Crvsh Them to Death
6. Bitching Hovr
7. Iron Goat Trivmph
8. Kommandojvgend
9. Alle gegen Alle





