Ta płyta to coś jak wyziew trupich gazów z martwego ciała, jak skok w przeszłość do czegoś, co dawno zostało pogrzebane.
Dlaczego taki wstęp, w którym nieudolnie próbowałem posłużyć się wyświechtanymi metaforami? To za sprawą kapeli o nazwie KRV i płycie „Ponor” – zespół już nie istnieje, płyta była wydana w 2008 roku i to nawet nie był ostatni materiał wydany przed śmiercią tej hordy. Ale płytę dostałem wiec, co mam nie napisać paru słów. Może jak przeczytają to chłopaki z KRV to wyciągną gitary z szaf, perkusje zniosą ze strychu, nałożą corpse paint i przypomną sobie jak grać Black Metal. Może nie jakiś wybitny, ale naprawdę przyzwoity i na pewnym poziomie. Oczywiście jak przystało na kapele z terytorium byłej Jugosławii (ci akurat są z Bośni i Hercegowiny) nie może w ich muzyce zabraknąć liryków dotyczących oczywiście spraw pokręconej historii tych terenów, mitologii i polityki. Statystycznego Polaka pewni nie obchodzą takie tematy, ale dla tych ludzi jest to w pewien sposób forma walki. W tym przypadku stwierdzenie „Black Metal ist krieg” nabiera mocniejszego znaczenia. Jednak najważniejsze w tym wszystkim jest to, że muzyka się broni: surowy Black Metal sączący się z głośników pobudza mój organizm do produkcji „hormonu nienawiści” i to chyba najważniejsze.
Jeśli jakimś cudem któryś z członków KRV czyta tą recenzje to niech przekona kolegów na wspólne piwo „Sarajewskie” i niech pogadają o wznowieniu działalności. Ja ze swojej strony mogę zmobilizować jedynie oceną.
Ocena: 7/10
Tracklist:
| 1. | Slava Srebra (intro) | ||
| 2. | Sumrak Smrti Tvoje | ||
| 3. | Ponor | ||
| 4. | Tamo gdje Svjetlost Mre | ||
| 5. | Bundet Til Masten | ||
| 6. | Za Slavu Slobode | ||
| 7. | Krenimo u Noć | ||
| 8. | Pohod |





