Wydawca: ATMF
Kommandant zawładnął sercem niejednego maniaka black/death metalu. Ja poznałem ich przy okazji Epki „Kontakt”, teraz sprawdzam zaś, czy coś się u nich zmieniło.
Zespół z Chicago, jak przystało na wietrzne miasto, epatuje nas dawką huraganowej, furiackiej muzyki. Granica pomiędzy black i death metalem została tutaj zatarta i przysypana prochem pochodzącym ze zgliszcz, jakie Kommandant pozostawia po sobie przy każdym odtworzeniu „The Draconian Archetype”. Ten krążek jest kurewsko zdehumanizowany, nie przemawia przez te dźwięki ani gram ludzkiego współczucia, empatii czy tolerancji. Kommandant zapierdala przed siebie, chwilami nasze uszy przyjmują na siebie atak potrójnych (!) wokali – na przykład taki „Downfall”, gdzie znajdziemy charczący, bestialski i agresywny wokal, w tle zaś jeden nawiedzony, zawodzący, a drugi jakby wydobywający się z otchłani… kurwa, ten krążek rozjebał mnie za pierwszym przesłuchaniem, a z każdym następnym jest coraz lepiej. To znaczy gorzej, bo Kommandant przekłada obrazy z apokalipsy na dźwięki. W jakimś stopniu kojarzy mi się to z wczesnym Anaal Nathrakh – i nie mówię tu stricte o muzyce, lecz o atmosferze nienawiści i nieludzkiej przemocy, jaką roztaczają obie te kapele. Systematyczny ubój słuchaczy, zaprogramowana i przemyślana anihilacja odbiorców – to cechy „The Draconian Archetype”. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ta muzyka, na pierwszy rzut oka chaotyczna, jest jednak przemyślana w najdrobniejszym szczególe. Do tego image kapeli nadaje jak dla mnie totalitarnego posmaku całości, który z połączeniu z bestialską muzyką daje efekt po prostu piorunujący.
Moim zdaniem powinniście zostać czym prędzej podkomendnymi tego zespołu, bowiem wróżę im jeszcze nie jedną wygraną kampanię. Bardzo mocny materiał.
Ocena: 8,5/10




