Debiutancka płyta Throat, zatytułowana „Beyond the Devil’s Shroud” ukazała się wiosną tego roku i mnie wyjebała z butów. Natomiast mam wrażenie, że nie dotarła ona jakoś wybitnie do wielu osób, a szkoda – dostajemy tutaj sowitą dawkę black metalu. W związku z powyższym stwierdziłem, że warto wziąć na spytki DC, który odpowiada w zespole za gitarę i perkusję. Może kilka osób dzięki temu wywiadowi zapragnie sprawdzić, jak dobrą płytą jest debiut Throat.
Oracle: Hailz! Jesteście świeżo po wydaniu debiutanckiej płyty „Beyond the Devil’s Shroud”, jak się z tym czujecie? Wypuszczanie pełnowymiarowego albumu różniło się w Waszym przypadku od wcześniejszych wydawnictw?
DC: Od wydania minęło już kilka miesięcy, ale niezależnie od upływu czasu pewne rzeczy pozostały niezmienne – duma z bycia częścią Primitive Reaction.
O.: Ok, nie widziałem z Wami wielu wywiadów więc przepraszam od razu za sztampę, ale skąd wzięła się idea Throat? Może komuś naświetlicie dalszą drogę, albo za sto dwadzieścia lat ktoś powoła się na ten wywiad w Waszej biografii?
DC: Pomimo kilku propozycji rzeczywiście wywiadów nie ma zbyt wiele, ale wynika to prostego faktu, że nie ma tu za bardzo o czym opowiadać. Throat powstał w Polsce jako koncept jednego z nas i jako taki zaczął funkcjonować. Z biegiem czasu doszedł kolejny, a dodatkowo wszystko rozpięło się pomiędzy dwoma krajami, co trochę wpłynęło na tempo pracy. Nie działamy na zasadzie klasycznego zespołu z regularnymi próbami. Na pewnym etapie każdy z nas robi swoje i spinamy to w to, co w danym momencie chcemy przekazać w formie nowych utworów.
O.: W ogóle jak na zespół polski, w Polsce mam wrażenie nie kojarzy Was tyle osób na ile zasługujecie. Ja wiem, że posługuję się trochę instytutem danych z dupy, ale nie widać wielu wrzutek na jakichś grupach kolekcjonerskich i tak dalej – z drugiej strony, jak już ktoś Was zna, to nie jest to zazwyczaj osoba siedząca w podziemiu od zeszłej środy, lecz ciut dłużej. Czy zgadzacie się ze mną, a jeśli tak – jak myślicie, z czego to wynika?
DC: Throat istnieje może i kilka lat, ale wydajemy materiały dość rzadko, a dodając obecny nadmiar wydawniczy –również w Polsce – typowy odbiorca jest po prostu zbyt oszołomiony, żeby jeszcze dodatkowo grzebać gdzie głębiej. I to jest do pewnego stopnia ok. Inna sprawa to fakt, że wydaje nas fiński podziemny (jakkolwiek w wielu kręgach uznany) label sprawy nie polepsza. To chyba cała historia.
O.: Metal Archives pokazuje Waszą lokalizację jako Finlandia – pokusicie się o kilka słów wyjaśnienia, skąd taka sytuacja?
DC: Jak wspomniałem wcześniej, w pewnym momencie jeden z nas przeprowadził się do Finlandii. I to właśnie w Suomi – być może dzięki specyfice tego kraju – powstała zdecydowanie większa część wydanych dotąd numerów.
O.: Skoro już przy Finlandii jesteśmy – najnowszy krążek ukazał się dzięki Primitive Reaction, które także siedzibę ma w Finlandii. Jak duży wpływ miał ten fakt na podpisanie papierów z tą wytwórnią? A może to czysty przypadek?
DC: Throat i Primitive Reaction połączyła jedna z bardziej pamiętnych edycji Steelfest. Dodatkowo częste wizyty w helsińskim Kvlt i mocna więź zdecydowały, że Tuomas podjął decyzję, aby wydać i konsekwentnie wspierać wydawniczo Throat. Mimo upływu lat nadal uważam, że to idealne połączenie idei i muzyki Throat z profilem wydawniczym Primitive Reaction.
O.: Jeszcze przy rzeczach najważniejszych – nazwa Throat. Gardło. Ale black metalowo rzekłbym „gardziel”, miejsce z którego wypływają na przykład bluźnierstwa. Czy dobrze kombinuję odnośnie pochodzenia Waszej nazwy?
DC: Powiem tylko tyle: tropów szukaj u Teitanblood.
O.: Macie różny background – u TP korzenie tkwią głównie w thrash metalu, DC – początkowo raczej o ile wiem parał się death metalem, tylko WS zasadniczo udzielał się w stricte black metalowych kapelach. Rozumiem, że traktujecie to raczej jako Wasz atut, to że wcześniej próbowaliście innych gatunków i potraficie spojrzeć szerzej na pewne rzeczy pod kątem muzycznym i nie zamykacie się w jednej szufladce…?
DC: To zupełnie nie jest kwestia atutu, bądź prób innych gatunków. W pewnym sensie muzyczno – gatunkowa biografia nie ma znaczenia (OK, znalazłoby się kilka wyjątków). Throat tworzą ludzie, którzy mają sprecyzowaną mentalność, wiedzą co i w jaki sposób przekazać. To działa. Poprzednie zespoły czy projekty nie miały tu specjalnego wpływu.
O.: Nie macie wielu wydawnictw. Na „New Flesh Nectar” jeszcze nie odkryliście wszystkich kart – słuchacz słyszał black metal i inspiracje polskimi nazwami. Natomiast dopiero na kolejnych do tego wszystkiego doszła scena grecka, ale nawet mimo niej, wielu słuchaczy, w tym też ja w dużym stopniu, słyszę że często słuchaliście Cultes des Ghoules… Czy to faktycznie Wasza najważniejsza inspiracja?
DC: Jak zawsze, słuchając jakiegoś zespołu / płyty, każdy wyczuje taką inspirację jaką sam zna i kojarzy – to zrozumiałe. W Throat każdy skomponowany dźwięk poprzedzał namysł nad tym o czym i w jakiej formie ma wyglądać kolejny materiał. I to nie jest na zasadzie jakiejś przeanalizowanej muzycznej ścieżki rozwoju. To wychodzi kompletnie naturalnie. Zgodzę się, że osobiste muzyczne inspiracje siłą rzeczy tworzą pewną formułę, która z biegiem czasu się rozwija. Nie wypieramy sie inspiracji Cultes des Ghoules czy innymi nazwami, które mogą Ci przyjść na myśl, bo nie uważam tego za nic złego. Raczej wręcz przeciwnie.
O.: Utwory z „New Flesh Nectar” ukazały się ponownie na kolejnym wydawnictwie – „Blood Exaltation”. Ale chyba nie nagrywaliście ich ponownie, tylko po prostu dołączyli je do dwóch nowych utworów, prawda?
DC: Tak, utwory (co zresztąsłychać) nie były rejestrowane ponownie. To material 1:1 z tego, który wyszedł początkowo na taśmie za sprawą znakomitego Fallen Temple.
O.: Czego poszukujecie komponując numery dla Throat? Klimatu, agresji, przekucia Diabła w dźwięki?
DC: To dość złożony proces, więc odpowiem w miarę zwięźle. Diabeł prowadzi to czym Throat jest w danej chwili. Czy to w surowej, czy to bardziej rozwiniętej formie muzycznej. Wszystko co wymieniłeś zapewne da się wyczuć w naszej muzyce, jedno naturalnie przepływa w drugie.
O: Akurat pisząc ten wywiad w polskim podziemiu trwa sobie w najlepsze inba dotycząca zespołu Baalzagoth i spalenia krzyża podczas koncertu. A następnie przepraszania i tłumaczenia tego „performansem”. Jak myślisz – skąd biorą się w zespołach, które deklarują wyraźne antychrześcijańskie podejście, takie zachowania jak kulenie jajec bo jakiś wójt gminy się obruszył? Nie powinno to wyglądać w ten sposób, że „owszem, spaliliśmy krzyż, chuj Wam do tego”?
DC: Kompletnie nie nie mam pojęcia o czym mowa (nie śledzę polskich metalowych aferek) i równocześnie zupełnie mnie to nie interesuje. Nie jest też moją rzeczą mówienie jak na tej czy tamtej scenie coś powinno (lub nie) wyglądać. Nadal uważam, że istnieją zespoły, które poprzez swoją działalność jasno pokazują czym Black Metal powinien być.
O.: A skoro już o tym mowa – czy Wy zamierzacie grać koncerty? Myślę, że przy odpowiednim podejściu do tematu, Wasza muzyka naprawdę wiele zyskałaby zaprezentowana na scenie…
DC: Być może by zyskała, a być może wręcz odwrotnie. Niezależnie od tego, na chwilę obecną są bardzo małe szanse na jakiekolwiek koncerty.
O.: Dobrze, to chyba byłoby tyle jeśli chodzi o ten wywiad. Dzięki wielkie – a na koniec powiedz proszę, jaką płytę kupiłeś sobie ostatnio…
DC: Od bardzo długiego czasu nie kupuję nowych płyt. Obecna kolekcja to i tak coś, czego chyba nie będę w stanie przetrawić do końca życia.
https://devilsthroat.bandcamp.com
http://www.primitivereaction.com/
A o Throat pisaliśmy dodatkowo tutaj:




