Wydawca: Debemur Morti Productions

To jest fenomen, że zespół tak ekstremalny jak Archgoat ma tak szeroką rzeszę maniaków, którzy czekają na każdy kolejny materiał. Ze każda wzmianka o tymże odbija się w Podziemiu szerokim echem. Z drugiej strony słuchając takich krążków jak „Nightbringer, Lightbringer” nie ma się czemu dziwić.

Bo to kolejny doskonały album w dyskografii Finów – utrzymany w ich charakterystycznym stylu i brzmieniu. Trudno je pomylić obecnie z jakimkolwiek innym zespołem, chyba że o czymś nie wiem i czegoś nie słyszałem. Archgoatowski black/death metal jest już tak cholernie charakterystyczny, że w zasadzie nie ma potrzeby tworzenia rozwlekłych recenzji – wszystko tu oparte jest o riffy, to one stanowią moc tej (i każdej wcześniejszej) płyty zespołu. Grupa znalazła też złoty środek między fragmentami szybkimi i wolnymi, których na „Nightbringer, Lightbringer” jest mniej więcej po równo – zresztą balansują w udany sposób, płynnie przechodząc od jednego tempa do drugiego.

Czy jest natomiast coś, co odróżnia ten krążek od poprzednich? Chyba nie, a jeśli już to raczej jakieś niuanse. Na przykład dość melodyjny fragment w numerze „Reaper of Christianity”. Ponadto tym razem na albumie nie wychwyciłem numeru, który byłby silnie oparty o twórczość Bathory, a Archgoat częstował nas takimi minihołdami wcześniej. Poza tymi rzeczami – „Nightbringer, Lightbringer” to typowy krążek Archgoat, zaś słowo „typowy” nie ma tutaj wydźwięku pejoratywnego. Po prostu dostajemy od nich taki black/death metal, jakiego oczekujemy – no bo chyba nikt nie żyje nadzieję, że po czterdziestu latach istnienia Finowie nagle zmienią styl lub wprowadzą do niego jakieś nowości. Na szczęście tak się nie dzieje. Wszystko, łącznie z okładką, jest po staremu.

Zadowolony jestem więc w chuj z tej płyty i już kliknąłem sobie preorder. Teraz tylko cierpliwie czekać do 11 września, kiedy to wraz z kurierem do domu wpuszczę emanację Szatana. Nie wahajcie się uczynić to samo.

https://www.facebook.com/archgoat.official

http://www.debemur-morti.com/

Oracle
19442 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Sworn „Null Crowned The Infite”Recenzje

Sworn „Null Crowned The Infite”

BartBart23 października 2026
Here on Earth „Zaświat”Recenzje

Here on Earth „Zaświat”

OracleOracle21 października 2026
Fvneral Fvkk „Indecent Idols”Recenzje

Fvneral Fvkk „Indecent Idols”

OracleOracle20 października 2026

Skomentuj