Wydawca: Carbonized Records

Pięć lat temu, przy okazji premiery demówki stołecznego Clairvoyance prosiłem Was, byście zapamiętali tę nazwę. Wiedziałem, że Warszawiacy namieszają na rodzimej scenie, a kolejny materiał tylko to potwierdzał. Dziś pora na kolejny dowód, że to jedna z lepszych kapel death metalowych na naszej scenie.

Bo oto, po sześciu latach, wypuszczają nowy krążek – „Chasm to Immurement”. Krążek ukazał się tym razem w Carbonized Records, całkiem spoko  wytwórni, ale dzięki temu liczę że zespół trochę bardziej się popromuje poza Polską. A jest czym się chwalić, bowiem dostajemy wraz z nim nieco ponad pół godziny gruzowego death metalu, do jakiego zespół zdążył nas już przyzwyczaić na demówce i EPce.

Już sama okładka mistrza Girardiego zwiastuje, że lekko tu nie będzie i rzeczywiście – słuchacz wraz z wciśnięciem play zostaje wciągnięty w tę nieskończoną czarną dziurę ułożoną z trupów, nagrobków i cmentarnej ziemi. Clairvoyance, dla tych co przesiedzieli ostatnie kilka lat pod grobową płytą czy innym kamieniem, tworzy metal śmierci wzorowany na tym, co kiedyś wyszło z takimi tytułami jak „Onward to Golgotha”, „Nesphite” czy innym „Vulgar Necrolatry”. Tu i tam usłyszeć można nawet nawiązania do „In Battle There is No Law”. Zaś obecnie moim zdaniem spokojnie można postawić ich najnowszy krążek chociażby obok takiego „Primordial Malignity”. Ciężar, jakim charakteryzuje się „Chasm to Immurement” jest niesamowity. Dla mnie to w ogóle fantastyczna rzecz, że młode bądź co bądź zespoły potrafią wskrzesić feeling z początku lat dziewięćdziesiątych, a przy tym sprokurować tak świeże brzmienie (ukłony dla białostockiego Dobra 12 Studio). Debiut Clairvoyance mimo ładunku gruzu i „zwalistego” charakteru muzyki brzmi bardzo naturalnie i dynamicznie, szczególnie że Clairvoyance używa różnorodnego tempa do masakrowania swoją muzyką – od powolnych potworów, po szybkie ejakulacje. I niezależnie od tego cały czas wypada to morderczo.

Wszystko mi się na tym krążku zgadza. Od okładki, przez riffy, solówki, ten typ growlu, tempo, teksty. Jako rzekłem – Clairvoyance ustawiło w tym roku poprzeczkę bardzo wysoko jeśli chodzi o death metalowy album. I nie ograniczam się teraz już tylko do płachetka ziemi między Nysą a Bugiem. Doskonały krążek.

http://carbonizedrecords.com/

https://www.facebook.com/clairvoyancedeathmetal

Oracle
19328 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026

Skomentuj