Wydawca: Emanzipation Productions

Lotan to kolejny zespół, jaki wziąłem do recenzji na zasadzie: „dobra, kolejna prośba o recenzje zostanie przyjęta, zobaczymy co będzie.” Bo uwierzcie mi, przy tak olbrzymim przemiale materiałów do zrecenzowania, jakie dziennie przychodzą na skrzynkę nie da się zrobić wszystkiego.

Oczywiście mowa o promówkach cyfrowych, żebyście nie myśleli, że tak się nam w dupie poprzestawiało. Ale wracając do tematu. Tą kolejną promówką był właśnie Lotan z Danii. Nazwa nie mówiła mi nic, okładka (taka sobie zresztą) wskazywała na zespół określany jako „extremalny metal” – a tak zazwyczaj pisze się w promoopisach, gdy kapela sama nie wie co gra, ale jedno jest wtedy pewne – ni chuja nie znajdziecie tam ekstremy.

W przypadku Duńczyków i ich drugiej płyty „Yetzer Hara” mamy po prostu do czynienia z dość melodyjnym (ale nie tak do końca) death/black metalem, którego wzorce zamknąć można w obecnej twórczości Behemoth, Hate, Rotting Christ i im podobnych zespołów, dla osób które niekoniecznie chcą w metalu faktycznej ekstremy i nie za bardzo chce się im grzebać w Podziemiu.

Jest więc tak, że „Yetzer Hara” to poprawna, do bólu przewidywalna płyta, której o dziwo chwilami słucha się lepiej niż ostatnich albumów wyżej wymienionych hord. Może przez to, że Lotan jeszcze się chce – ba! Muszą coś zrobić, żeby się wybić. Oni nie mogą sobie zatytułować albumu „Kupa Boga” i sprzedać wojtylionów kopii. Czuć, że im zależy na tym co robią, po prostu ich muzyka nie jest z mojej przegródki za bardzo. Jest poprawnie i solidnie, słychać, że myślą nad tą muzyką – kiedy powinno być szybko, grają szybko, kiedy rytmicznie i pompatycznie – tak grają. A kiedy chcą klimatycznie zwolnić, żeby na koncertach młodzież krzyczała „HEJ! HEJ! HEJ!” i można było ryknąć „Jesteśmy Lotan!!!” to i taki moment się tu znajdzie. Bo ten zespół chyba wie, gdzie się znaleźć i dąży do tego, co pokazuje ten krążek. Czy się im uda. Nie mam pojęcia.

W każdym razie się starają. Mnie nie kupili, I’m too old for this shit, jak to mówił Roger Murtaugh. Ale spektrum potencjalnych odbiorców wydaje się dość szerokie.

https://www.facebook.com/lotanband

Oracle
19338 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Chainlacing „Messuage”Recenzje

Chainlacing „Messuage”

BartBart18 września 2026
Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026

Skomentuj