Wydawca: Osmose Productions

Człowiek sobie ćwiczy na siłce, a tu wpada info, że Kaiser wypełznął z bunkra i za pośrednictwem Osmose Prodctions pokazał fakulca całemu światu wydając nowe Ad Hominem. Początkowo nie oczekiwałem wiele. Poprzedniczka była solidną płytą, ale jakoś nie zapisała się zbytnio w pamięci, poza tym, że przyjemnie się słuchało. Tymczasem „Totalitarian Black Metal” to zbiór potężnych, obijających mordę, hitów.

Już otwierające album „Snort The Ashes Of God” prezentuje z czym przyjdzie się nam mierzyć przez całą płytę. Lawina bezlitosnych riffów układających się w hymn nienawiści spada bez ostrzeżenia i niszczy słabych. Szczególnie przykuwa ucho ten jeden motyw na gitarze, brzmiący niczym syrena alarmowa przez zbliżającym się Armageddonem. Dalej jest tylko lepiej. W „Gas Mask Devastation” wjeżdża harczący wokal Kaisera, który tylko podbija skalę plugastwa. Już po samych tytułach kawałków widać, że Cysorz miał sporo zabawy przy tworzeniu tej płyty. Po kawałku tytułowym wlatuje specyficzny wstęp, po którym wjeżdża „Choke The Woke”, gdzie refren jest tak cudownie skandowany, że wyczuwam koncertowy hit. Jednocześnie momentami słyszę tam „Charred the Wok”. Chyba za dużo gotuję. Dalej jest jeszcze weselej, bo rozpycha się „Black Stone Circle Pit” z riffem idealnym do potupania pod sceną, czy kapitalny „Saturday Night Gulag”, które to kończy się radziecką pieśnią. Całość heheszków zamyka zaś „Stairway to Oven”. Pomiędzy tymi wesołymi piosenkami znalazło się jeszcze miejsce dla prawdziwej bestii, jaką jest „Nuclear Solution”. Dawka nihilizmu wykracza poza wszelką skalę w tym kawałku, w szczególności, gdy pod koniec powraca motyw syreny alarmowej zwiastując niechybny koniec cywilizacji. Pycha!

Wad nie stwierdzam. Wszystko tu jest przemyślane od początku do końca, by pokazać współczesnej rzeczywistości mega fakulca, w szczególności przy pomocy wspomnianych przeze mnie riffów, które są najmocniejszym atutem płyty.

Chwalę również brzmienie, które mimo doskonałego dopieszczenia nie daje uczucia sztuczności, a pozostawia ten surowy sznyt.

„Totalitarian Black Metal” jawi się, jako absolutnie potężna nawałnica przepełnionych nienawiścią przebojów. Nie są to może kawałki, które zrewolucjonizują jakoś scenę, ale każdy z nich wchodzi niczym dobry, kiszony ogórek pod szklaneczkę bimbru. Znać, że stoi za nimi człowiek, który wie, co robi i robi to doskonale. Pozycja obowiązkowa w tym roku.

Bart
775 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”Recenzje

Jóse Luis Cano Barrón „Sarcófago. Sex, Drinks & Metal”

OracleOracle16 września 2026
Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026

Skomentuj