Szczerze mówiąc, pomysł na ten wywiad to wynik kontrowersji. Demo Visterii pojawiło się w podziemiu niespodziewanie, a gdy przyjrzałem się temuż, to usłyszałem sporo wesołych opinii na temat stojącej za kapelą Honoraty. Całość składała się na dość ciekawy obraz, co w połączeniu z naprawdę solidną warstwą muzyczną demka skłoniła mnie zadania Honoracie kilku pytań, w efekcie czego możecie nacieszyć oczy całkiem ciekawą rozmową. KU LEKTURZE!

B: Hailz! Gratuluję wydania demka, tym bardziej, że odzew w podziemiu okazał się całkiem pozytywny.

H: Dzięki!

B: Damski metal w polskim podziemiu ma się niezgorzej, co potwierdzają choćby WIJ, czy tegoroczna Trucizna, ale jednoosobowego projektu metalpunkowego jeszcze nie było. Visteria jest spontanicznym efektem natłoku pomysłów w głowie, czy raczej zaplanowanym dziecięciem?

H: Od dawna marzyłam o graniu muzyki, nieważne czy sama, czy w zespole, chociaż nie ukrywam, że granie z innymi sprawia mi największą przyjemność. Przez rozpad pierwszego projektu nie dane mi było grać w zespole, taki już los pierwszych projektów. Jednak pchnęło mnie to do nagrania Visterii samemu, za co jestem wdzięczna losowi.

B: Z muzykowaniem jesteś całkiem nieźle oswojona, bo dotychczas grałaś, i z tego, co widzę, grasz nadal, w punkowej Meluzynie. Tam jednak tylko na basie plus wokale. Jak się zaczęła Twoja przygoda z muzykowaniem?

H: Moja przygoda zaczęła się na długo przed Meluzyną. Miałam tam dołączyć, aby uzupełnić skład na jeden koncert, jednak tak spodobała mi się współpraca, że zdecydowałam zostać. Grać na gitarze zaczęłam mając jakieś 9 lat, śpiewać jeszcze wcześniej. Któregoś razu poprosiłam mojego tatę, aby nauczył mnie grać na swoim pudle. Potem popełnił największy błąd w swoim życiu i pokazał mi Nirvanę, no i się zaczęło.

B: Nie od dziś wiadomo, że Greg lubi eksperymentować z wydawnictwami, ale Twojego demka, to się tam nie spodziewałem. Jak doszło do zawiązania współpracy?

H: Wysyłałam demówkę do różnych labeli. Godz ov War było jednym z pierwszych wyborów, więc nie sądziłam, że pójdzie tak gładko. Myślę że po prostu miałam spore szczęście, że Gregowi siadły moje wypociny

B: Wisteria, której wizerunek zdobi również okładkę, jest kwiatem symbolizującym sporo pozytywnych cech, jak choćby piękno, płodność, miłość, czy długowieczność. Skąd pomysł na wybranie właśnie nazwy tej rośliny na agresywny metalpunk, który raczej z cnotliwymi wartościami niewiele ma wspólnego?

H: Szukając nazwy nie chciałam być kolejnym 'speedsükkerem’ lub „gravefükkerem”. Zależało mi aby nazwa brzmiała i wyglądała dobrze, oraz miała kobiecy akcent. W moim rodzinnym ogrodzie hodowaliśmy wisterię – urosła tak silna, że rozwaliła płot i murowaną posadzkę. Na wschodzie jest również piękna legenda o dwóch kobietach, które się utopiły. Znalazłam też powieść „The Giant Wistaria” z 1891 Charlotte Perkins Gilman, feministyczny klasyk. Gdyby tych powodów było mało, niewiele metalowych zespołów nazywa się po kwiatku, a cenię sobie oryginalność i kontrast. Wystarczyło zmienić W na V, aby zachować polską wymowę, no i wygląda fajniej, haha.

B: Podobnie okładka, autorstwa Avery, która bardziej nasuwa skojarzenia z rozpustą, niż z delikatnymi, romantycznymi wartościami. Podsuwałaś artyście (bądź artystce) jakieś pomysły czy raczej dałaś wolną rękę?

H: Okładka jest związana z koncepcją pierwszego utworu – „The devil in Miss Jones”. Bardzo podoba mi się stylistyka rycin i zależało mi na minimalizmie, ponieważ to demo. Główną inspiracją był plakat od pełnometrażowego filmu porno o tym samym tytule, jednak więcej niż tylko portretowe ujęcie. Podesłałam więc Avery parę klasycznych kart tarota i moją wizję naszkicowaną w parę sekund. A ona zrobiła z tego cudo.

B: Debiut ukazał się, jak dotychczas wyłącznie na kasecie. To decyzja Grega, czy sama nalegałaś na taki nośnik?

H: Demo od początku miało być kasetą. Nie sądziłam, że choćby to się uda, myślałam że będę skazana tylko na cyfrowe wydanie. Po za tym to zawsze smaczek kolekcjonerski w małym nakładzie, i nie oszukujmy się, trve w chuj. Kasety mają ten urok małego namacalnego gadżetu/bajeru.

B: Jeśli pojawią się jakieś kolejne wyziewy od Visterii, to nadal będzie to wyłącznie kasetka, czy raczej pojawią się też inne nośniki, jak płyty CD, czy placki?

H: Pojawią się wyziewy, a ich opary już nawet na debiucie na żywo. W przyszłości mam nadzieję zarówno na płyty CD jak i winyle.

B: Nie bez znaczenia pozostaje również, że w ramach Visterii wleciały na insta fotki ze swoistej sesji. Wiadomo promocja i podbicie poziomu trve bdb, ale nie lepiej byłoby bez tego osiedla domków w tle? Trochę to odejmuje, nawet nie autentyczności, ale poczucia dzikości.

H: „Sesja zdjęciowa” była spontanicznym wyjściem z moją przyjaciółką, gdzie robiłyśmy zdjęcia dla żartu, przed moim własnym osiedlem, wątpiąc że którekolwiek nada się do pokazania. Nie sądziłam że zostaną zaklasyfikowane jako zdjęcia promocyjne, według mnie to bardzo dzikie. A co do autentyczności, jak na mój gust wycinka terenów zielonych na budowanie domków jest w chuj evil.

B: Zauważę też, że na tych fotkach, jak i na kilku Twoich innych masz na sobie gustowną kolczugę, gdzieniegdzie z futerkiem. To prawda, że jest Twojego autorstwa? Skąd zamiłowanie do płatnerstwa?

H: Tak, wszystkie kolczugi które noszę zrobiłam sama. Szukałam hobby które pozwoli mi zarobić, a przy okazji odstresować się. Poleciła mi to dawna przyjaciółka i zwyczajnie się wkręciłam. Robiłam różne elementy i akcesoria dla paru zespołów, jednak aktualnie stało się to tak popularne, że odpuściłam. Robię je już tylko dla siebie i pojedyncze większe projekty na miarę

B: Przy okazji, futerko naturalne, czy raczej sztuczne, gdyż ekologia?

H: Haha, futra prawdziwe, ale zawsze z drugiej ręki!

B: Zostając przy kwestii zdjęć, te wspomniane do sesji, jak i pozostałe wskazują, że dość śmiele podchodzisz do tematyki cielesności. Jest to jedynie zabawa tabu, czy raczej świadome naruszanie cielesnej sfery „sacrum”, odnośnie której sierdzić się mogą niektórzy?

H: Ci którzy się, jak to ująłeś „sierdzą” się, nie rozumieją pojęcia 'image sceniczny’, i z doświadczenia wiem, że nieważne ile skóry pokazuję, każdy widzi to, co chce widzieć. Uważam że Polska ma bardzo zacofane poglądy co do cielesności i świadomie wybieram być sobą. Pokazuję tyle ile mam ochotę, czasem też nic. Osobiście nie sądzę, że robię cokolwiek skandalicznego lub wulgarnego, wszystko to już było w metalu, po prostu gram w już rozpoczętą grę. Sex sells.

B: Ciekawe, że w sumie mężczyźni mogą rozbierać się do woli i szpanować klatą ale jak podobną rzeczy uczyni niewiasta, to już zewsząd słychać głosy zarzucające porno oraz rozwiązłość. Jak się do tego odniesiesz?

H: Zdecydowanie nikomu nie przeszkadza jeśli ta niewiasta stoi ulegle u boku mężczyzny jako dodatek. Kiedy stoi sama i wie co ma do zaoferowania budzi to kontrowersje. Kto to słyszał, aby kobieta była świadoma swojego ciała, seksualności, do tego była człowiekiem z osobowością i inteligencją, i nie tylko powłoką do wlewania własnych fantazji… Skandal.

B: W XXI wieku podejście cielesności dość mocno się zmienia. Jak sądzisz, granica między wulgarnością i swobodą zaniknie, czy raczej ulegnie mocnej zmianie?

H: Nie sądzę aby wiele zmieniało się dla kobiet, nie w Polsce. Mówiąc heteronormatywnie – mężczyźni narzekali, gdy nie mogli swobodnie sypiać z kim chcą, a kiedy kobiety stwierdziły, że chcą, to mężczyźni narzekają, że się puszczamy. Nie ma dobrego rozwiązania dopóki nie zobaczymy w sobie nawzajem ludzi. Tendencja zmian moim zdaniem jest powolna, ale dobra, jednak brzemię odpowiedzialności za przesadną seksualizację dalej spoczywa na kobietach, zamiast w oczach patrzącego.

B: Kiedy będzie można oczekiwać jakiegoś pełniaczka, lub sytej Epki od Visterii?

H: Oby jak najszybciej, haha. Nowy materiał już się zaczyna gotować, natomiast nie jestem w stanie dać żadnych konkretów.

B: Pogratulować wbicia się na Black Silesia Festival! Chyba nie ma bardziej dokurwionej opcji wypromowania siebie w podziemiu na koncercie niż zagrania na największym święcie undergroundu w Polsce. Michał sam Cię zaprosił, czy delikatnie dałaś mu do zrozumienia, że jest metalpunk, więc warto uknuć jakieś zło?

H: Bardzo dziękuję! Sama również sobie gratuluję. Dzień przed ogłoszeniem line up’u do festiwalu Michał sam do mnie napisał z szaloną propozycją, aby zaszokować debiutem na festiwalu, i jakoś wyszło. Szczerze mówiąc nadal jestem w szoku, i jestem dozgonnie wdzięczna za tę szansę i wiarę we mnie.

B: Masz już skompletowany skład do grania na żywo?

H: Skład jest pełen i pozostaje tajemnicą, aż do postawienia nogi na scenie.

B: Zapytam jeszcze, czy na Silesii będzie prezentowany wyłącznie materiał z demówki, czy raczej coś nowego? Bo same demo, to będzie trochu niedosyt.

H: Będzie demo i będzie coś nowego.

B: I ostatnie słowo należy do Ciebie!

H: Fuck n’ roll.

zdjęcia pochodzą z oficialnego profilu Visteria: instagram.com/visteria.metalpunk/

Bart
776 tekstów

Piękny, dostojny inteligent. Miłośnik jadła, tynktur i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.Wywiady

Rites of Regress „Uważam, że jako ludzkość jesteśmy pasożytem(…)”.

BartBart7 września 2026
Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”Wywiady

Hekatomb „Samo stwierdzenie, że „sekty to zło”, to straszny banał…”

WojtuśWojtuś31 sierpnia 2026
Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”Wywiady

Teufelsberg: „…uszanowanie Diabła jest kluczowe w tej muzyce.”

OracleOracle22 czerwca 2026

Skomentuj