Wydawca: Dying Victims Productions
Jakoś w zeszłym roku pisałem drugą recenzję Atonement. Ale tego polskiego, death/black metalowego. I konstatacja była taka, że z płyty przeciętnej przeskoczyli na fajną. Dziś pora na Atonement ze Szwecji.
I moja konstatacja jest taka, że skurwisyny, gołowąsy umieją trafić w moje gusta od razu i bez zbędnego pierdolenia. Co prawda stylistycznie to całkiem inna rzecz, ale po prostu mi się skojarzyło. Z drugiej strony – odkąd mamy dobrodziejstwo internetu dziwię się, że wciąż pojawiają się zespoły, które dublują swoje nazwy. A jak znam życie – nie będzie to ostatni raz, gdy zżymam się na ten stan rzeczy.
Wracając jednak do meritum sprawy, czyli muzyki… Szwedzki Atonement istnieje trzy lata i na moje oko to członkowie zespołu od niedawna cieszą się przywilejem możliwości zakupienia sobie takiego browarka czy butelki Absoluta. Natomiast słuchając „Sadistic Invaders” mam wrażenie, jakby osiemnastka stuknęła im w roku moich narodzin. Jakby ich ojcowie nosili imiona: Kurt, Wolf i Helmut. Jakby kolegowali się z takimi zespołami jak Tormentor z Niemiec, Knight of Demon z RFN czy Living Death z Niemieckiej Republiki Federalnej. Jakby do szkoły byli odwożeni volkswagenami, a po szkole dokuczali tym gnojkom co ich starzy dostali azyl z Polski. Innymi słowy – „Sadistic Invaders” to bardzo dobry tribute dla speed/thrash metalu z Niemiec, który ja łykam bez przepitki, pomimo tego że jest ciepły (wszak premiera dopiero pod koniec lipca). Brzmi on totalnie oldschoolowo i jestem pełen podziwu dla chłopaków, że tak dobrze uchwycili ducha lat osiemdziesiątych w teutońskim metalu. Nie wiem, czy umiem przywołać jakąś kapele, tworzoną przez osoby w wieku na przykład czterdziestu pięciu lat, które tak dobrze radzą sobie w tej niszy. Protoplaści gatunku już dawno zapomnieli jak to się robi i moim zdaniem cała nadzieja w takich młodych bandach jak Atonement. Ze Szwecji.
Więc posłuchajcie sobie „Sadistic Invaders”, bo to materiał który kopie dupę w bardzo naturalny sposób. Nie może być inaczej – Dying Victims Productions potrafi wyłapać perełki w gatunku.
Ocena: 8/10




