Wydawca: Werewolf Promotion
Oracle nie tak dawno temu wypowiadał się na temat Hatefrost i jego splitu z Wolfenburg (recka tu). W przeciwieństwie jednak do niego ja hord doskonale kojarzę i na półce przewalają mi się niektóre materiały. Czemu przewalają? A bo jakoś nie śpieszno wracam do tych nagrań, ale i też nie jest to tak, że nazwa tego projektu wypada mi ciągle z łba.
„Darkness Surrounds the Frozen Eternity„ będący drugim pełniakiem w dorobku, pierwszy raz odpaliłem sobie w kochanym autku w dość mocno upalny dzień. Licząc, że ten „wściekły mróź„ troszku mnie schłodzi. No i bez bicia przyznam, że coś tam podmuchało i parę sopli wypluło, ale dupy nie porwało.
Materiał ten nie jest niczym spektakularnym i odkrywczym i stanowi tak naprawdę powielanie schematów. Od prosty piwniczy black metal, który hołduje fińskiej szkole grania. Riffy chłodzą i śmierdzą surowizną (oczywiście słyszane już milion razy gdzieś wcześniej) tak jak powinny, a wokal tylko temu wtóruje. Nie wiem czemu szanowny kolega z redakcji, czepił się tego wokalu. Jest naprawdę dobry i zwracana treść żołądkowa dodaje tylko uroku. Wiochy więc nie ma, ale na fajerwerki też nie ma co liczyć. Jedynie co mi w tym wszystkim nie pasowało to perkusja, która w pewnych momentach potrafiła brzmieć dość sztucznie. Co jest dziwne, bo w booklecie jest wymieniony niejaki Arjan, który był odpowiedzialny za gary. Może po prostu słuch mi siada?
Jeśli pragniecie schłodzić się w czymś bezstresowym, to sięgnijcie po ten krążek. Nie zapada on może jakoś głęboko w pamięć, ale jest na tyle poprawny, że nie ma też co wieszać na nim psów. Od dobry średniak.
Ocena: 6/10
Tracklista:
1. Intro
2. The Antichrist (Part I)
3. The Antichrist (Part III)
4. Praise Your Blood
5. Near the Twilight
6. The Antichrist (Part II)
7. Outro




