Warfield to nazwa, która zwiastuje istne pobojowisko po przesłuchaniu jakiegokolwiek jej materiału. Zmierzyłem się więc z ich ostatnią epką „Triumvirat”, ale większych ran u siebie nie stwierdziłem.
„Triumvirat” zostało wtłoczone ostatnimi czasy w czarne rowki dzięki Chaos Records, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, iż nośnik ten wkrótce może stracić swoją elitarność. Najnowsza epka Meksykanów jest bowiem dość przeciętna. Trzy numery stanowiące główny trzon tego stuffu to black metal w starym (a jakże) stylu, który kojarzy mi się z przecięciem wczesnego Emperor i Dissection czy The Black. Nie ma w nim nic, czego człowiek by nie słyszał – jest dość agresywnie i chaotycznie. Zdecydowanie najlepiej wypada drugi kawałek studyjny, zatytułowany „Divinity” – on jeden znacznie podwyższa moją ocenę tego materiału. Niestety z drugiej strony, numery koncertowe skutecznie ją obniżają, ponieważ mają tak syfiaste brzmienie, że po prostu nie chce mi się męczyć uszu (moich narzędzi pracy, hehe) i wyłączam epkę gdy tylko zaczyna się „Vomit On The Cross”. Ponadto Warfield niestety nie potrafi w mojej opinii przykuć na dłużej uwagi słuchacza (poza wspomnianym numerem), bo tworząc dość długie kompozycje powoduje, iż chwilami mamy wrażenie, że zespół kręci się wkoło.
Nie powaliła mnie ta epka i chyba tylko zatwardziali wyznawcy black metalu będą nią zainteresowani. Bądź też tacy, na których działa magia imion, gdyż jednym z członków Warfield jest znany z Impiety Antimo.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 1. | The Initiate | ||
| 2. | Divinity | ||
| 3. | Trinity4. Vomit on the Cross (;ive) 5. Satanic Legislation (live) 6. Wolf Chakal (live) 7. Pestilencia (rehearsal) |





