Nie tak dawno recenzowałem pierwszy materiał śląskich doom metalowców z Starless Void a tu w skrzynce ląduje już druga EPka ekipy. I to koncertowa! I to zarejestrowana niebelegdzie, bo w Siemianowicach Śląskich!
No, to musiał być spoko koncert w tym eSCeKu, takie są najlepsze – wiadomo. A przynajmniej spoko to wypadło na EPce. I bez cienia ironii i sarkazmu powiem, że chciałbym tam być, przynajmniej po tym co słychać na „Mountain Ash Tapes”. Grupa nadal porusza się w stricte doom metalowych rejonach, ciężkich i topornych. Z wcześniejszej Epki tutaj mamy tylko jeden numer, dwa są nowe, w tym jeden ma polski tytuł – „Mgły nocnych mar” (brzmi trochę, jakby napisał im go Wened). Dobre, ciężkie i wpadające w ucho – tak po krótce możnaby je opisać. Do tego dostajemy jeszcze cover Tiamat, zaśpiewany na dwa wokale, razem z basistką Joanną, a przynajmniej tak zakładam. I choć nie przepadam za tym okresem Szwedów, to w wykonaniu „Brighter than the Sun” wypadł naprawdę spoko, gotycko i przebojowo.
Zastrzeżenia mam jedynie do posklejania tej EPki, z jednej strony czuć organiczny klimat koncertu, z całą surowością, z drugiej mogli to jakoś tak wrzucić, żeby na przykład nie ucinać reakcji publiki, niczym kurwa nożem, choćby po wspomnianym „Mgły nocnych mar”.
No i chyba tyle, co mam do powiedzenia na temat tej EPki. Kwadrans muzyki przelatuje szybko i moim zdaniem to całkiem sympatyczne wydawnictwo. Oczywiście nie wróżę, że cała Polska scena zacznie się jarać Starless Void, ale pewnie kilka osób się zainteresuje tą grupą. Ja rekomenduję.




