Skip to main content

Wydawca: Terratur Possessions

Bujałem się z tą recenzją, gdyż może będziecie zdziwieni, lecz nie od razu „We Are Him” mi siadło. Zastanawiające prawda? Jednak w końcu jest to Darvaza – nie odpuszczałem i przełamałem lody.

Dlaczego mi nie siadło od razu? Mam wrażenie, że druga płyta zespołu jest jakby nieco bardziej ułagodzona – no i w sumie dalej podtrzymuję tę opinię. Nie dalej jak wczoraj zrobiłem sobie maraton z wszystkimi ich wydawnictwami i stwierdzam, że w zderzeniu z takim „Darkness in Turmoil” czy „Ascending into Perdition” nowa brzmi lżej. Natomiast, co pragnę podkreślić, na dłuższą metę wcale mi to nie przeszkadza. Nawet w połączeniu z tym, że same kompozycje również zdradzają nieco przystępniejsze oblicze Darvazy. Nie wiem, co wy o tym powiecie, gdy płyta będzie już dostępna, natomiast wydaje mi się, że w nowych numerach czuć podskórnie nieco więcej melodii. Plugawej oczywiście, jakby napisanej ręką Diabła – ale jednak. Szczególnie w końcówce płyty i utworze „Darvaza”, gdzie pod sam koniec wpleciono czyste wokale, choć ukryte pod warstwą gitar. Takich rzeczy wcześniej próżno było szukać u tego włosko – norweskiego ansamblu.  

Wybrzmieć to jednak musi: Darvaza nie straciła niczego ze swej klasy. Utwory zawarte na „We Are Him” są przepełnione opętańczym, diablim pierwiastkiem. Słuchając takich kawałków jak posępny „Lazarus” czy ciężki „Slaying Heaven” czuję, że mam do czynienia z muzyką, w którą zespół włożył swoje rogate dusze. W szybkich partiach Darvaza brzmi bardzo ekstremalnie. I cały czas czuć ten charakterystyczny mroczny drive – pod tym kątem nic nie zmieniło się w tym zespole ani na jotę. Zła wibracja czająca się w riffach Darvazy to jest element stały na ich wydawnictwach i możecie być pewni, że pod tym akurat względem wszystko jest po staremu.  Posłuchajcie „A Last Prayer in Gethsemane” – ile namacalnego zła tkwi w tym numerze, przy całej jego chwytliwości! Sprawdźcie „Chaos.Fire.Devotion” i powiedzcie, że nie czujecie, jaką nienawiścią i pogardą pluje Darvaza w tym kawałku. To cały czas jest ta Darvaza, której chcę słuchać i która dokonała zniszczenia w Krakowie i Aleksandrowie Łódzkim, puszczając oba te miejsca z dymem.

Nie mogę więc powiedzieć, że Darvaza dała dupy, bo nie dała. „We Are Him” jest minimalnie bardziej przystępne od pozostałych wydawnictw, nie tracąc przy tym absolutnie niczego pod kątem jakości muzyki czy stopnia dewocji muzyków względem prawdziwej sztuki Black Metalu. Bardzo mocne zakończenie tego roku, na które warto było czekać.

Death To False Devotion!

https://www.facebook.com/Darvaza.blackmetal

 

Oracle
18525 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Lust of Decay „Entombed in Sewage”Recenzje

Lust of Decay „Entombed in Sewage”

OracleOracle5 grudnia 2025
Königreichssaal „Loewen II”Recenzje

Königreichssaal „Loewen II”

OracleOracle4 grudnia 2025
Funeral Vomit > Upheaval of Necromancy
Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”Recenzje

Funeral Vomit „Upheaval of Necromancy”

OracleOracle3 grudnia 2025

Skomentuj