Wydawca: T.D.M. Archivist

Po kilku latach ciszy dała znać o sobie rzeszowska Runopatia. Kapela istnieje sobie od kilkunastu lat, ale nie mogę powiedzieć, by była jakoś wybitnie aktywna. Może część z Was kojarzy ich pełnowymiarowy debiut z 2018 roku – „Kult przemijania”. A może i nie. Czy zaś „Archaistia” spowoduje większą rozpoznawalność zespołu?

Trudno powiedzieć, ale mogę być tu złym prorokiem. Nie dlatego, że coś nie tak jest z tą EPką. Po prostu znów Runopatia będzie jednym z wielu zespołów grających w tym stylu. A muszę zaznaczyć, że ewoluował on dość mocno. Debiut bowiem to był dość typowy symfoniczny black metal, gdzie klawisz stanowił bardzo ważny element. Na „Archaistia” sytuacja jest zgoła inna.

Całość zaczyna się jak jakaś zapomniana zimnofalowa płyta. I bardzo mi to pasowało, bo dosłownie kilkanaście pierwszych sekund brzmi jak przemieszanie ruskiego Kino z polskimi zespołami typu Madame czy nieśmiertelna Siekiera. Myślę sobie – kurwa, to są zmiany. Ale urywa się to po chwili i zespół przechodzi w stronę zdecydowanie bardziej black metalową. Z tym, że niekoniecznie w stronę, którą lubię, bowiem obecna odsłona Runopatii ma w sobie spory ładunek wpływów takich zespołów jak Mgła (ich wpływy słychać chyba najbardziej w zamykającej całość kompozycji „Za późno”, która jest całkiem OK) ale też ich naśladowców w stylu Uada czy Gaerea, a te jakoś nigdy mi nie leżały, nawet muzycznie, nie mówiąc o innych aspektach. Twórcy „Archaistia” natomiast chyba nie mają z tym problemu – słyszę, że obecnie ich muzyka zdecydowanie ciąży ku klimatom w tym właśnie typie. I spoko, jeśli tylko sprawia im to przyjemność. Ja nie mam z tym problemu, natomiast nie mogę też powiedzieć, żeby po zakończonym odsłuchu ciągnęło mnie z powrotem do „Archaista”. Jest tu kilka fajnych melodii, klawisze z kolei stanowią już raczej tło niż podstawę dla muzyki. Ale w dalszym ciągu – nie do końca jest to mój typ black metalu. Mam też problem z wokalami, przez całe kilkanaście minut trwania wydaje mi się, że są za głośno, zbyt wysunięte do przodu. Może to tylko moje wrażenie, natomiast jakoś przeszkadza mi to w odsłuchu całości – szczególnie, że wokalnie dostajemy tutaj czyste rejestry, jedynie wyśpiewane w nieco bardziej zadziorny, chrapliwy sposób – taki który w sumie równie dobrze pasowałby i do innego gatunku niż black metal.

No i tak to wygląda – na pewno „Archaistia” trafi w gusta niektórych osób, dla których black metal to nie koniecznie piwnica i szatan. No ja akurat z tych, co wolą jednak właśnie te przymioty. Materiał jest OK, ale wracać raczej na pewno nie będę.

https://www.facebook.com/runopatia

Runopatia > Archaistia
Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj