Wydawca: Deformeathing Production
No, pomimo że grind core nie wyznacza mi rytmu bicia serca, to jest kilka zespołów, które darzę estymą i bardzo lubię. I tak się składa, że dwa z nich wydały ładny split.
Pierwszym jest Parricide, a kto nie zna Parricide? Pewnie połowa polskich maniaków miała przyjemność być uczestnikiem ich koncertów oraz degustować wyborny samogon, który ze sobą wożą. No to powiem Wam, że ich strona wali w dekiel równie szybko. Trzy strzały, w tym doskonały cover Machetazo – no dosłownie kilka minut i jesteście na glebie. Parricide uprawia akurat taki grind jaki lubię – nie bardzo szybko, za to dosadnie, ale też nie prymitywnie. Wściekłe gitary mielą bardzo skutecznie, słychać chrzęst kości, chrząstek i innych części ciała, które akurat zostaną wciągnięte w tę okrwawioną maszynkę… Gdy igła zeskakuje z siódemki i podąża na swoje miejsce macie do wyboru dwie rzeczy – położyć ją z powrotem na krążku lub zmienić stronę. Gdy wybierzecie drugą opcję, dostajecie trzy numery od Patologicum. Zaczyna się mądrym przesłaniem, więc zawsze można się zastanowić nad sensem życia. Byle szybko, bo zaraz atakuje szalony i wkurwiony grind – no różnicę między tymi kapelami można wyczuć od razu. Patologicum na „Double Blast in Rocket Fuel” podobnie jak poprzednicy nie daje sobie w kaszę dmuchać. Ich trzy kawałki to jednak nic innego, jak „Promo 2006”, czyli materiał nienajświeższy. Szkoda, bo Patologicum od jakiegoś czasu znów jest aktywne i miło byłoby usłyszeć od nich jakieś nowe rzygnięcia. Mam nadzieję, że to tylko taka gra wstępna…
Kurwa, bardzo fajna ta siódemeczka. Można spokojnie odpalać po kilka razy z rzędu i się nie nudzić – polecam serdecznie i czekam na więcej!
Ocena: 8/10
Tracklist:




