Wydawca: Deformeathing Productions

Cieszy mnie fakt, że „Natas Liah” nie było jednorazowym wyskokiem po powrocie Hell-Born. Dzięki zacięciu zespołu już od dłuższego czasu mogę obcować z najnowszym, nadchodzącym dziełem grupy – krążkiem zatytułowanym „VII”.

I na wstępie może pomarudzę – to że tytuł jest mało odkrywczy, to tam chuj. Natomiast o lepszą okładkę to już się mogli postarać. No niby logówka też w porządku, ale Hell-Born potrafił w niezłe, choć dla niektórych pewnie i lekko kiczowate, okładki. No ale, jak to mówią – najważniejsza jest muzyka. A na tym polu Hell-Born oczywiście się broni. Po wielu (kurewsko wielu) odsłuchach dochodzę do wniosku, że mamy do czynienia z płytą lepszą od poprzedniczki. Z perspektywy czasu wydaje mi się, że na „Natas Liah” czegoś mi brakuje, co z kolei znajduje właśnie na „VII”. Przede wszystkim – chwytliwości tych numerów i wkurwienia, którymi nowa płyta wręcz emanuje. Tradycyjnie też ich death metal jest charakterystyczny, lekko podniosły – ta cecha zawsze mi u nich pasowała. Krążek również brzmi ciężej i potężniej, podejrzewam że wsparcie Rambo na drugiej gitarze nie poszło psu w budę. Co zaś łączy ten album z poprzedniczką – Hell-Born nie stroni tutaj od melodii. Oni nigdy od nich w zasadzie nie stronili, ale teraz odnoszę wrażenie, że częściej pojawiają się one w utworach niż miało to miejsce wcześniej. I wydaje mi się, że na „VII” są one po prostu lepsze niż na „Natas Liah”.

Natomiast nie lękajcie się (że zacytuję wiadomo kogo) – zespół nie stał się polską odpowiedzią na Amon Amarth, ich muzyka to w dalszym ciągu potężny, przypalany na czarno death metal w charakterystycznym stylu. Moim zdaniem – trudno jest ich pomylić z jakimkolwiek innym zespołem. Takie kawałki jak „Therion Calls”, „Blood in Stone”, „Funeral of All” czy “Exodus (Cross the Styx)” spokojnie mogłyby pojawić się na którejkolwiek wcześniejszej płycie. Pewnym novum, a w każdym razie elementem nieco bardziej słyszalnym, niż wcześniej są użyte tu i ówdzie klawiszowe plamy (na przykład we wspomniaym „Funeral of All”), które nieźle urozmaicają muzykę na tym krążku.

Ja więc jestem bardzo zadowolony z „VII”. Wiem, że są osoby, które przekreśliły już ich w swoich prywatnych rankingach, ale moim zdaniem jest to błąd. Hell-Born powrócił silny, teraz okrzepł i mam wrażenie, że dopiero się rozkręca. Cieszy mnie to, bo ja z nimi to i przez Styx. Ku chwale Rogatego.

https://www.facebook.com/officialHellborn

https://www.facebook.com/Deformeathing

A o Hell-Born poczytacie też tutaj:

Oracle
19382 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Dissimulator „Artifice Dissolves”Recenzje

Dissimulator „Artifice Dissolves”

OracleOracle1 października 2026
Profeci „Troska”Recenzje

Profeci „Troska”

OracleOracle30 września 2026
Sorcery „The Immaculate Sin”Recenzje

Sorcery „The Immaculate Sin”

OracleOracle29 września 2026

Skomentuj