Wydawca: Mythrone Promotions

Nie wiem, czy jeśli napiszę, że najnowsza płyta Neolith jest w końcu albumem, który mi się podoba bez żadnego „ale” to zabrzmi to jak komplement czy jak obelga względem wcześniejszych płyt. Ale taki jest fakt i nie ma co z nim dyskutować.

„I Am the Way” to już piąty album zespołu. Albo dopiero, zważywszy, że za rok to im stuknie trzydziestka, o ile się nie mylę. I w moim przypadku wygląda to tak, że zawsze lubiłem sobie ich posłuchać, ale zazwyczaj w którymś momencie płyty szły na półkę i odtwarzacz tyle Neolith widział. Szczerze, obawiałem się, że w przypadku tej płyty będzie podobnie. Na szczęście się myliłem. „I Am the Way” to chyba najbardziej death metalowa płyta w dorobku Neolith i chyba właśnie przez to mi się tak podoba. Słychać tutaj ducha starych dobrych, śmierćmetalowych czasów – przede wszystkim Morbid Angel, ale i z różnych zakamarków wychylają się inspiracje amerykańską i europejską szkołą death metalu. W odróżnieniu od wcześniejszej „Izi.Im. Kurnu – Ki”, nowa płyta jawi i się jako bardziej spójna, gdzie mamy wyraźny death metalowy kościec i ewentualnie jakieś tam inne smaczki. Wcześniej różnie z tym bywało. Może się mylę, ale czy Neolith właśnie po niemal trzech dekadach się… zradykalizował? Jesli tak – bardzo mi to pasuje. Do tego „I Am the Way” jest o minutę dłuższy od poprzedniczki, a to jednak wcześniejszy album ciągnął mi się, ilekroć go odpalałem. Tutaj wszystko śmiga jak należy – krążek kopie dupę, a jak się skończy to człowiek ma nawet takie wrażenie „że co to, że już koniec?” – a to dobry znak.

Bo jego znaczenie jest takie, że do nowej płyty tego hordu z Podkarpacia można powracać, a nawet należy. „I am the Way” spodobało mi się bardzo i czuję, że zakolegujemy się na dłużej. Nareszcie.

Ocena: 8/10

Tracklist:

1. The Abu Hymn
2. Wanderer Who Bestows
3. Irarazakku
4. In the Name of Umāmu
5. Ask and Thou Shalt Receive
6. Hear Ye, Hear Ye!
7. I Am the Way
8. Let the Heavens Rejoice
Oracle
19323 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Warfist „Totengasse”Recenzje

Warfist „Totengasse”

BartBart15 września 2026
Massteron „Second in the Spheres”Recenzje

Massteron „Second in the Spheres”

OracleOracle14 września 2026
Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026

Skomentuj