Wydawca: Redrum 666 Records
Redrum 666 Records znana jest z wypuszczania polskich przykurzonych kapel, ale tym razem Tom sięgnął, gdzi wzrok nie sięga – za Ocean.
Znalazł tam kapelę mało znaną, zapomnianą, choć wciąż aktywną. Powstała dwadzieścia jeden lat temu w Philadelphii, by łupać death metal, a za nazwę przyjęła Necrotion. Wydali sobie jakieś demówki, jakieś epki i rehy, a teraz część z tego materiału została zebrana na jednym krążku, dołożono pojedyncze utwory właśnie z prób i wypuszczono pod zbiorczym tytułem „Apocalyptic Vengeance”. Cóż ja mogę o tym rzec – Necriotion napierdala bardzo miły dla ucha death metal, który jest wypadkową wpływów szwedzkich jak i amerykańskich. Kapela nie ogranicza się do jednostajnego tempa, poruszając się na skali od punktu „porządny walec” do „diabelsko i burzliwie”. Choć nie ukrywam, że z uwagi na sposób, w jaki te numery są odgrywane, większość materiału kojarzy się z Incantation czy Asphyx oraz dość mocno słyszalne inspiracje Morbid Angel lub Immolation, na przykład w takim „M.D.M.”. Najlepsze brzmienie mają numery z demo „Fallen Salvation” i epki „Prelude To Apocalypse”, bo o ile reszta też nie jest zła, to znajduje się tutaj na przykład taki „Tramsmuted Immortality” brzmienie ma kiepskawe, przytłumione i w ogóle. No ale czego się spodziewać po rehu z 1990 roku, co? Nie najlepiej też wypada numer „Fallen Salvation”, gdzie w ogóle nie słychać wokalisty. Intuicja nam podpowiada, że tam jest, ale zmysły go nie wyłapują za wiele, hehe. Za to numery najnowsze, to jest z 2008 roku i 2010 to już zajebiste brzmienie i takież kompozycje. Ponure, death metalowe dźwięki zgniatają Wam jaja swoim ciężarem, zwłaszcza ostatni numer na krążku – trzyminutowy instrumentalny walec.
Przypomniało o sobie Necrotion, narobiło smaka, więc moja rada – spiąć pośladki i wydać w końcu debiutancki album. Ale już! Płyta wspominkowa, więc bez oceny.
Recenzja po angielsku na stronie Old Death Metal Webzine.
Tracklist:




