Wydawca: Hells Headbangers Records
Zgodnie z nazwą, tą recenzję powinienem pisać o północy. Niestety, jest szósta rano, więc chuj z klimatem. Za to muzyka – bardzo dobra!
Midnight to taka dziwna kapela. Niby grają heavy/speed metal, ale po pierwsze, mocno podszyty punkiem czy rock’n’rollem, a po drugie – sama kapela ma mocno kontrowersyjny image, kojarzący się raczej z black metalem. W zasadzie to określenie black/heavy metal byłoby dla nich najlepsze, co udowadnia poniekąd „Satanic Royalty” – pełnowymiarowy debiut zespołu. Kuuuurwa, jak mi się podoba ta płyta! Muzyka Midnight trąci wulgarnością, jest butna, ale równocześnie zajebiście chwytliwa. Masa motorheadyzujących riffów podanych na podkręconych obrotach, w brzydkiej formie. Oczywiście skojarzenia z Venom również nie będą nietrafione – w gruncie rzeczy to taka odpowiedź XXI wieku na to brytyjskie trio. Przynajmniej takie wrażenie odnoszę słuchając chociażby „Savage Dominance” czy kawałka tytułowego. I szczerze Wam powiem, nie wiem, jak to granie może się komuś nie podobać. Riffy wpadają łatwo w ucho, wszystko da się zaśpiewać (z takim czy innym skutkiem), bas zgniata Wam palce u stóp, wokal charczy, chrypi, skanduje ze skurwysyńską zawziętością… Dla mnie „Satanic Royalty” to przede wszystkim albym przynoszący kupę radochy!
Wszyscy Wy, którzy słuchacie tylko Motorhead i Venom – możecie spokojnie dla lekkiego urozmaicenia dorzucić do swojej playlisty Midnight. Podejrzewam, że kiedyś podziękujecie mi za tą sugestię, hehe…
Ocena: 9/10




