Jakoś zapomniałem o istnieniu tego zespołu, aż sami o sobie przypomnieli. Od Martwicy ostatnie co zrecenzowałem to chyba ich debiutanckie demo, a było to około roku temu. No i teraz wjechał na kejosowy warsztat ich debiutancki krążek.

Tanatologia” to czterdzieści pięć minut muzyki. Black metalowej muzyki. Która z jednej strony nawiązuje do wcześniejszej twórczości grupy, czyli atmosfery wymieszanej z depresją, a z drugiej – śledzi chyba obecną scenę polską. No cóż, przez te lata odkąd Martwica wypuściła „Jesienny deszcz” na naszym poletku trochę się pozmieniało. Pojawiła się Odraza i jej pochodne – siłą rzeczy człowiek teraz gdzieś ich echa się doszukuje. Na debiucie Martwicy trochę grania w tym stylu słychać, nie przeczę – daleki jednak jestem od usilnego porównywania muzyki tych dwóch zespołów.

Martwica na „Tanatologii” uderza w zdecydowanie minorowe tony, ale nie ma się czemu dziwić – przy tej nazwie i tytule. Cały krążek jest utytłany w szarych, ponurych barwach i prawdopodobnie nie powinna być muzyką pierwszego wyboru dla osób rozchwianych emocjonalnie. Doceniam, że grupa potrafi wykreować taką atmosferę. Równocześnie niestety nie czuję, żeby mnie to wydawnictwo porwało. Tak naprawdę to poświęciłem na „Tanatologię” sporo przesłuchań i mimo tego nie potrafię się z tą muzyką do końca polubić. Problemem dla mnie jest to, że po wielu sesjach odsłuchowych nie pozostało mi nic w pamięci. Jasne, może to być kwestia wieku, natomiast nie wykluczam też, że po prostu niniejszy krążek wyszedł zespołowi przeciętnie. Słyszę, że Martwica nie stawia na prosty black metal, że chce uderzać w ponure rejony, natomiast w dalszym ciągu wychodzi to trochę zbyt jednostajnie jak na mój gust. W większości mamy do czynienia z wolnymi tempami i w zderzeniu z melodiami, które nijak nie mogą zapaść mi w pamięć – efekt w moim przypadku nie jest powalający.

 No trudno, na niwie muzykopisarstwa działa sporo osób, którym podoba się totalnie każdy krążek jaki recenzują – ja do nich nie należę. I stąd też nie mogę Wam z czystym sumieniem polecić tego albumu – natomiast pewnie dla niektórych muzyka zawarta na „Tanatologii” będzie interesująca na tyle, by choć dać im szansę. Ja odstawiam na półkę i nie wróżę ponownych odsłuchów.

https://www.facebook.com/martwicablack

Oracle
19306 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Mordhell „Nekro Desecration”Recenzje

Mordhell „Nekro Desecration”

BartBart9 września 2026
Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”Recenzje

Archgoat „Nightbringer, Lightbringer”

OracleOracle4 września 2026
Inferno „The Anthropic Sophisms (On the Heights of Despair)”Recenzje

Inferno „The Anthropic Sophisms (On the Heights of Despair)”

PathologistPathologist3 września 2026

Skomentuj