Wydawca: Massacre Records
Strzeżcie się dzieci, bo oto naszą piękną Ziemię nawiedziły ufoki z odległej planety Xorgosh. Opowiadają nam historię swojej planety, historię iście mrożącą krew w żyłach.
W pewnej galaktyce, nawet niespecjalnie odległej od naszej, rozpętała się wojna pomiędzy trzema plemionami kanibali: Mauchianami, Cugothianami i Nangorianami. A rozeszło się o to, że Cugothianie zapragnęli przejąć Ultrosstusa- metropolię Mauchian, ale w międzyczasie i Nangorianie znaleźli swój moment, gdy poczuli, że mogą zaatakować. Ostatecznie wojna zakończyła się totalną destrukcją lecz ostało się paru szczęśliwców. Ocałała niewielka grupa Cugothian- wojowników- Mammutantów, którzy małym statkiem kosmicznym uciekli z dogorywającej planety i przemierzając galaktykę szukali dla siebie nowej planety pełnej świeżego mięcha. Zgadnijcie którą z planet wybrali sobie na kolejny przystanek 😉
Nie, mnie popierdoliło mi się w głowie ;] Tak w skrócie wygląda wprowadzenie jakie dostałam do krążka „Atomizer” niemieckiego Mammutant i o tym właśnie płyta ta opowiada. Mają chopaki fantazję, nie? Zresztą wystarczy na nich spojrzeć. Nie wiem jak Was, ale mnie ich wygląd, stylizacja i cała otoczka nieziemsko (o, to dobre słowo 😉 ubawiła. Jeszcze niepotrzebnie zajrzałam na ich myspace’a a tam był klip i mnie dobili. No ale nie ważne. Wybiwszy sobie z głowy ich obraz uraczyłam mój odtwarzacz tym niezwykłym dziełem. I cóż takiego zastałam…
Umiarkowane tempo, ciężkie granie, potężny głos świra numer 1- Gabula- nie jest źle gdyby nie to, że mimo że „Atomizer” trwa tylko 44:44 minuty, cholernie mi się dłużył. Gdyby tak skrócić część kawałków o bzdetne gitarowe solówki i powtarzające się, nudne fragmenty byłoby znacznie lepiej. Gdy już z ryja zejdzie uśmiech wywołany przez nergalowo-slipknotowy image Niemców, to nawet można poczuć tę grozę wojny hehe. Niestety w całości nie spodobał mi się chyba żaden z utworów, natomiast muszę przyznać, że parę kawałków ma fajne momenty. Chociażby wstęp do numeru „Atomizer” czy „Fall of Trosstus”. I oczywiście fajne, klimatyczne intro o niezwykle zaskakującym tytule „Cannibals”.
Generalnie nie wiem co tam w tej Bawarii się teraz bierze, ale albo niech się podzielą, albo niech zmienią dilera.
No i tak. Jeśli chcecie, możecie się przenieść na Xorgosh za jedyne 59.99 zeciszów i jeśli nie zajebią was gdzieś po drodze jacyś psychole to zapewne będziecie mieli niezły ubaw. Ja miałam.
Ocena: 6/10
Tracklist:
| 01. | Cannibals | ||
| 02. | Kutulu Rising | ||
| 03. | Season of the Wolves | ||
| 04. | Atomizer | ||
| 05. | Take No Prisoners | ||
| 06. | Enter Bukatha | ||
| 07. | The Fall of Ultrosstus | ||
| 08. | Paradise of Flesh | ||
| 09. | Kamuula Karmajakk | ||
| 10. | Vermingod | ||
| 11. | Cyberincarceration | ||
| 12. | Brainslugs |





