Zespół: Mammon
Historia tego wrocławskiego projektu jest prosta jak dialogi w pornusach. Powstali. Po roku się rozpadli. W kolejnym roku wrócili i nagrali pierwszy materiał. Historia jakich wiele. Mammon istnieje 2 lata i uszczęśliwił mnie jakiś czas temu wspomnianym materiałem.
To co grają określają mianem „awangardowy black metal”. Niechże tak będzie. Moim skromnym zdaniem do awangardy to trochę brakuje (co może i lepiej). Debiut ten jest taki jak na debiut przystało. Czuć kim się zespół muzycznie podpiera. Sporo na nim niedociągnięć i nadużyć. Mammon może i wie, który kościół płonie, ale raczej niucha dym, a nie sam podpala. Kompozycje nie są zbyt skomplikowane, co wadą samą w sobie nie jest. W niektórych miejscach pomysły nużą. W innych z kolei wywołują złośliwy uśmiech na steranej życiem twarzy. Cóż – prawo debiutantów. Z drugiej strony nie jest to jakiś chujowy materiał. Genialny też nie. Ot pośrodku. Dobry początek, żeby siąść, posłuchać go jeszcze raz i zastanowić się co zmienić, gdzie trzeba naprawić, a co wypierdolić. Moim skromnym zdaniem trzeba podumać nad wokalem (głównym) i perkusją. Generalnie rzecz biorąc Mammon czeka sporo roboty. Kilka słów o tekstach. Są po polsku. To jak wiadomo, zwłaszcza w przypadku młodzieży, rzecz wielce ryzykowna. Z tytułu płyty, poszczególnych utworów, jak i ich tekstów przemawia spora buńczuczność,a także – często jej przecież – towarzysząca pycha . Podmiot liryczny z dumą i przekonaniem o własnej przenikliwości informuje mnie, że Bóg jest martwy , albo że mam spłonąć. Sa też inne kwiaki. To kolejna kwestia do przemyślenia.
Reasumując, pieniędzy na razie z tego nie będzie, przebłysku boskości też próżno szukać. Nie jest jednak chujowo, więc może „coś”, „kiedyś”. A, właśnie. Jeśli sami pisaliście bio, to bym je zmienił.
Ocena: 4,5/10
Tracklist:
01. Uniesieni nonsensem
02. Waszym przeznaczeniem jest płonąć
03. Zachłannością Oddycha
04. Bóg jest martwy
05. Hymn Do Wolności (Módlcie Się Za Nami, Głupcy)





