Wydawca: Dying Victims Productions
Czasem tak jest, że włączając coś kompletnie z czapy trafiacie na takie sztosiwo, że kapcie nawet nie tyle spadają, a wylatują z hukiem z Waszych stóp i wbijają się w ścianę. Ja tak miałem z tegorocznym demkiem Insurgency. To pochodzący z Wielkiej Brytanii hord istnieje od 2012 roku i jest średnio płodny, jednakże w tym roku wydali właśnie taką małą wesołą demówkę. Niecałe dziesięć minut materiału, trzy kawałki, a poziomem agresji i wkurwienia można spokojnie obdzielić kilka innych pełniaków oraz zespołów. Insurgency para się thrash metalem, ale momentami czuć już tu przyjemny swąd siarki z pogranicza black metalu. Otwierające „Primitvie Shrines” wjeżdża lekko charczącym, ale złowrogim riffem, by gwałtownie przyspieszyć i spuścić solidny wpierdol, na który składają doskonale tnące gitary, pysznie brzmiącą w tle, ale jednak wyrazistą perką no i wokal. Typ brzmi, jak chlał od kilku dni oraz jarał tylko najpodlejsze fajki, co przekłada się na wycharkiwanie tekstów. Najlepsze jednak jest to, że gdy kawałek się kończy mamy w głowie, co by najlepiej pasowało na secondi piatti, by wbiło dokładnie realizujące nasze oczekiwania „Final War”. Ten bujający riff i wybijający się kąsający bas, buożesztymuy! Całość wieńczy „Existential Threat”, które znów wjeżdża w rozsierdzone zapierdalanie, a nam pozostaje umrzeć w ekstatycznej agonii.
Szczerze, nie sądziłem, że taka drobna demóweczka nieznanego hordu, poskłada mnie, jak transformersa, ale to tylko doskonale o niej świadczy. Jeśli będziecie mieć okazję i wolną kasę w trzosie, to zaopatrzcie się, bo warto. Do wyrwania również na bandcampie.
Ocena w pełni zasłużona, bo Insurgency tym materiałem depcze inne większe matexy, niczym olbrzym zaplute karły reakcji.
Ocena: 8/10
Lista utworów:
1. Primitive Shrines
2. Final War
3. Existential Threat





Pani StanisLawa z Klanu zawsze na propsie ;D