Skip to main content

Wydawca: Amor Fati Productions

Niemieckie Häxenzijrkell poznałem przez przypadek podczas lektury „R’lyeh zine”. Wywiad z nimi był dość średni z uwagi na chujowe odpowiedzi, ale wystarczyło to, by mnie zaintrygować. Sięgnąłem po pierwszy z brzegu ich wyziew, włączyłem i przepadłem. Häxenzijrkell para się black metalem, ale nacisk tu jest położony na klimat czystego zła. Zamiast sonicznej zagłady słuchacz jest zapraszany na bezbożne rytuały. Skojarzenia z rodzimym Cultes des Ghoules, są jak najbardziej właściwe, a i momentami zaciąga Urfaust. „Urgrund” jest drugim pełniakiem w dorobku hordu i z przyjemnością mogę powiedzieć, że wszystko, co dotychczas było znane, i lubiane w ich muzyce weszło na kolejny poziom. Album zawiera raptem trzy utwory, z czego pierwszy to, bagatela, niemal dwadzieścia minut, a pozostałe trwają niecałe dziewięć. Ale czy to źle? Czy się dłuży? W życiu! Otwierające płytę „Die Entschleierung”, jak i następujące po nim „Von Zeit und Form”, to narkotyczna wizja zesłana podczas uczestnictwa w bluźnierczym zgromadzeniu. Tempo jest nieśpieszne, ale klimat obłędu, jak również namacalnej obecności, czegoś niewypowiedzianie złego, gniecie jądra. W ostatnim, „Der Pfad der Finsternis” mamy pewne przyspieszenie, gdy świat wraca do normy, a my dajemy się porwać ekstatycznemu szałowi wyuzdania zmieszanego z przemocą. „Urgrund”, to tak naprawdę muzyczna ilustracja niewysłowionego, bluźnierczego rytuału, wokół strzelającego ognia, pośrodku lasu, gdy nad nami świeci krwawy księżyc. To prawda, że jaram się aż do przesady, ale Häxenzijrkell perfekcyjnie uchwyciło esencję zła i zamknęło ją w tych trzydziestu paru minutach. Jeśli będziecie mieć możliwość, to natychmiast się zaopatrzcie, bo to arcydzieło, jakich mało.

Ocena: 10/10

Lita utworów:

1. Part 1: Die Entschleierung
2. Part 2: Von Zeit und Form
3. Part 3: Der Pfad der Finsternis

Bart
611 tekstów

Przemądrzały, gruby chuj. Miłośnik żarcia, alkoholu i gór, któremu wydaje się, że umie pisać.

Skomentuj