Wydawca: Ibex Moon Records
Kurwa, jak to człowiek potrafi w zwykłym kawałku plastiku odnaleźć kawałek własnej historii. Za młodu, w mojej mieścinie na dyskusje o nowej płycie (wówczas to kasecie w zasadzie) tego czy tamtego zespołu popijając przy tym tanie wino lub nalewkę chodziło się na tzw górkę cmentarną – cmentarz z I wojny światowej.
A jak zespół nazywa się Gravehill, to jakie inne skojarzenie mogę mieć, co? Zwłaszcza, że rzeczony Gravehill pogrywa sobie muzykę będącą emanacją tamtych pięknych i prostszych czasów. „Rites of the Pentagram/Metal of Death” zawiera bowiem niemal godzinną dawkę death metalu, ale z bardzo wyraźnymi wpływami thrash czy black metalu. Godzinną, bo jak możecie się domyśleć, mamy tu do czynienia z wypuszczeniem na jednym krążku debiutu Amerykanów wraz z wcześniejszą epką. A skoro krążek ten niekróki jest, to i wpływów tutaj masa. Naprawdę. Osnową jest, jak już wspomniałem, death metal, ale olbrzymie ilości Slayer, Venom, Possessed, Sodom, Destruction czy czasem Celtic Frost wprost się przelewają. Ta nieświęta litania zresztą została dość skrócona przeze mnie, bo zbyt długo by to trwało, a kto lubi długie recenzje? Z „Rites of the Pentagram/Metal of Death” wali odorem nieotwieranej od dwudziestukilku lat piwnicy, w której znaleźć można wiele. I nie będą to ogórki czy rower, ale feeling. Panowie wiedzą, jak grało się X lat temu, umieją też tą wiedzę przekazać. Nie ma tu huraganowych szybkości, Gravehill upodobało sobie głównie średnie tempo, nawet jest miejsce na instrumentalny oddech za sprawą takiego „Reckoning (B.E.F.S.)”, ale ono stanowi jedynie wstęp do kolejnego kawałka czystego metalu. Wybornie się słucha tej mrocznej i szczerej muzyki. I pomimo, że zespołów w stylu Gravehill obecnie jest multum, niżej podpisany nie ma absolutnie przesytu. Bo niby dlaczego? Przecież o to chodzi w tej muzie. Gravehill o tym doskonale wie, trzyma się tych kanonów mocno. I właśnie dlatego mi się ten krążek podoba.
„Rites of the Pentagram/Metal of Death” to dobry przykład, tego jakim powinien być metal. Nie konkretnie death, thrash czy black, ale po prosto stary dobry metal, łączący w sobie wszystkie te gatunki.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
| 1. | Rites of the Pentagram | ||
| 2. | Decibel Ritual | ||
| 3. | Bloodsoaked | ||
| 4. | Pissing on Your Grave | ||
| 5. | The Luciferian Mark | ||
| 6. | By Scourge & Wrath | ||
| 7. | A Celebration of Wounds | ||
| 8. | Reckoning(B.E.F.S.) | ||
| 9. | One Million Dead & Counting | ||
| 10. | A Promise Made in Heresy | ||
| 11. | Purifier of Flesh | ||
| 12. | Ravager | ||
| 13. | Murder | ||
| 14. | Suicide |



