Skip to main content

Wydawca: Me Saco Un Ojo Records / Desert Wastelands Productions

Czasem jestem bardzo małowymagającym recenzentem i wszystko czego oczekuję od zespołu to pierdolnięcie, odrobina ducha i odrobina stęchlizny. Szczodry zespół Fleshrot z Teksasu przychodzi mi dziś w sukurs.

Debiutancki album kwartetu zatytułowany jest „Unburied Corpse” i faktycznie puszczając sobie muzykę, jaka znajduje się na tym kawałku plastiku można odnieść wrażenie, że gdzieś pod oknem rozkłada się Wam jakieś truchło, bo smrodek rozchodzi się po pokoju. Death metal, jaki dostarcza Fleshrot jest dokładnie taki jak lubię – krwawy, z feelingiem, brzmiący jakby go wyciągnął wprost z lat dziewięćdziesiątych. Wyobraźcie sobie miksturę dźwięków pochodzących od Carcass i Autopsy, do tego z brzmieniem gitar zbliżonym nieco do Mortician. Przecież to mokry sen brutalisty. Gutturalne wokale ociekają posoką i sprawiają mi olbrzymią przyjemność podczas słuchania kolejnych paskudnych wersów. Fleshrot nie jest z gatunku tych, co to tylko zapierdalają, jest tu sporo zwolnień (które notabene również kojarzą mi się z twórczością Willa Rahmera) i chyba to jest ich główny atut – potrafią wykreować tak dojebaną muzykę, że zastanawiacie się, czy to przypadkiem nie są jakieś nagrania sprzed trzydziestu lat. Ano nie są, wszystko świeże, tylko że jebie padliną. Z drugiej strony – w ciemno tej promówki nie brałem, bo Me Saco Un Ojo Records to zwiastun bardzo dobrej muzyki w starym stylu. I nie przejechałem się na żadnym z ich wydawnictw ani trochę. Wy również tego nie zrobicie.

Zachęcam więc do odpalenia „Unburied Corpse”. To jest muzyka, która po prostu sprawia przyjemność, nie siląc się na odkrywanie nowych lądów. Palce lizać.

Ocena: 8/10

1. Wrapped In Entrails
2. Intricate Dissection
3. Draining the Liquified Remains
4. Unburied Corpse
5. Post Burial Extractions
6. In Filth and Pain
7. Haunted of Sick Depravities
Oracle
17164 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Skomentuj