Wydawca: Darker than Black

No proszę, proszę któż to dzisiaj zawitał w moje progi? Sam Henryk VIII – Obrońca Wiary , twórca mojego ulubionego pamfletu na Lutra Marcina ( no jak tam Wasza historyczna wiedza)? Dzisiaj jednak to nie Fidei Defensor będzie obrabiał dupę, tylko ktoś jemu. Tym ktosiem będę ja. No i nie angielskiemu, tylko kanadyjskiemu.

Jak widzę w dziele speca od marketingu danego wydawnictwa wtręt ”post” do opisu tegoż co dany zespół gra, to zapala mi się czerwona lampka, a w głowie zaczynają grać ostrzegawcze syreny. Żaden tam ze mnie łysiejący purysta metalowy, ale 90 procent takich opisów to znak, że pomysł zespołu na jakże odkrywcze i poruszające wszystkie zakamarki duszy dźwięki, jest tak naprawdę próbą połączenia klasycznego pojmowania danego gatunku z progresją, ewentualnie inną elektroniką. Połączeniem dodajmy, kompletnie chybionym i przekombinowanym. Jeśli wtręt „post” pojawia się przy „black metal” to syreny w głowie napierdalają niczym na pogrzebie komendanta Straży Pożarnej.

Na „Congoscenti” miało być okultystycznie za przeproszeniem. Niech tak będzie. Generalnie rzecz biorąc black metal tu prezentowany skręca w bardziej melodyjne obszary. Dodatkowo mamy tu akustyczne pasaże, sączące się elektroniczne dźwięki. Jednym słowem Fidei Defensor przekonuje mnie, czy raczej stara się, że będzie sobie grało taki melancholijny black metal z elementami progresji, bo jest dorosłym i poważnym zespołem, a nie jakimś srajdkiem co mu się wydaje, że black metal to tylko siara, trzy riffy, piekło i Szatan. Otóż nie. Wyrośliśmy z tego i teraz penetrujemy coraz to nowe obszary muzyczne. Nasze wizje mogą zrozumieć tylko wybrani, którzy są w stanie pojąć piękno dźwięków stworzone przez nasze genialne, ale wciąż zwichrowane i mizantropijne rzecz jasna, umysły. Dla mnie „Cognoscenti” jest płytą średnią. Nic do mojego życią nie wniesie, nic z niego nie ukradnie. Czasu podejrzewam więcej z nią nie spędzę, gdyż go po prostu nie mam, a do samochodu się nie nadaje. Technicznie nie mam się do czego przypierdolić i podoba mi się wokal. To tyle w zasadzie.

Płyta ma w sumie jeszcze jeden plus, co przy tego rodzaju muzyce urasta wręcz do gigantycznych rozmiarów zalety. Jest krótka. To w zasadzie pół godziny materiału i jest to w sam raz na raz.

Ocena: 6/10

Traklist:

 

01. Nvlli Expvgnabilis Hosti
02. Veritas, Satana
03. Pallida Mors
04. Hostis Hvmani Generis
05. Cognoscenti


Ef
4723 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj