Wydawca: Black Devastation Records

Black metal, black metal, black metal. Coś ostatnio strasznie monotematycznie się w moim odtwarzaczu zrobiło. Erhabenheit, jak się możecie domyślać, również gra black metal. No to jazda.

Erhabenheit gra black metal zimny jak moje mieszkanie w grudniu i surowy jak ziemniak wykopany przed momentem z ziemi. Z niemieckimi tekstami i czarno – białą okładką oraz bookletem. Z mało czytelnym logo i z fotkami zespołu w corpse-paintach. Black metal pełną gębą, chciałoby się rzec. To chyba wystarczy dla opisania podziemnego black metalu, co? Nie? A czemuż to nie? Aha, muzyka! Fakt, nią też się zajmiemy, wszak pasowałoby z dwa zdania napomknąć na ten temat. A więc, na „Vom Tempel zum Throne” znajduje się coś około pół godziny mało urozmaiconego black metalu na skandynawską nutę. Pierwsze, co rzuca się w uszy (jakoś to głupio brzmi, no ale cóż) to brzmienie. Są dwa rodzaje kiepskiego brzmienia – takie, które lubię i takie, którego nie lubię. Sound z debiutu Erhabenheit bliżej jest tego drugiego. Bo jest przytłumione, jakbym sobie głośniki poduszkami obłożył – nie lubię tego. Zaś od samej strony artystycznej jest również tak sobie. Duet przyspiesza i zwalnia, przyspiesza i zwalnia, przyspiesza i zwalnia i tak przez cały krążek. Koniec końców, jest to zbyt jednostajnie, w efekcie czego – monotonia się kłania. Erhabenheit wypada po prostu blado i porwie chyba tylko najzagorzalszych, ortodoksyjnych maniax , na mój własny użytek określanych mianem Black Metalowych Amiszów. Jest tu zimna atmosfera, są posępne riffy, które chwilami można podciągnąć pod nurt samobójczy, ale co z tego, skoro brakuje mi tu tego „specjalnego” czynnika, który powoduje że płyta jest w stanie mnie porwać? Na domiar złego, nawet tekstów sobie nie poczytam, bo po germańsku…

Niezbyt długa ta recenzja, ale nie chce mi się przepisywać banałów. Erhabenheit nagrało płytę przeciętną, jakich na rynku jest od groma, ale jako, że i one mają swoich nabywców, myślę, że kilka osób się nią zainteresuje. W moim przypadku raczej będzie stała i się kurzyła.

Ocena: 3,25/6

Tracklist:

1. Fleisch zu Feuer
2. …zu Asche
3. Jenseits der Wigrid
4. Helgeweiht
5. Einzig ewig
6. Tempelmarsch
7. Tempel der Geißelung
8. Tempeltrümmer
Oracle
19317 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj