Nie wszyscy ich pewnie znają, więc przedstawię – jest to zespół, który powstał w 1988 roku i rozpadł się w dwa lata później. A teraz zreformował się na nowo. Dodatkowo, złożony jest tylko z przedstawicielek płci pięknej. Zastanawiacie się pewnie, czy grają gothic, folk czy power metal?
Błąd. Dérketa, bo o nich mowa, zajmuje się death/doom metalem pierwszorzędnego sortu. Jeśli nie wierzycie, to zapuśćcie sobie „In Death We Meet”, który Wam to skutecznie udowodni. Jak na taką gatunkową miksturę przystało, nie dostaniecie tutaj huraganowych szybkości, lecz szesnastotonowy ciężar, wyciosany z grubych riffów, do tego mrocznych jak ze świeżo wykopanego grobu. I pomyśleć, że czwórka grabarzy, którzy dzielnie machają tutaj szpadlami nocną porą to kobiety. Zwłaszcza w zakłopotanie niektórych metalowych wyjców wprowadzić może growl Sharon – jak ta laska ryknie, to szczęka opada. Zresztą, mi szczęka opadła od pierwszych dźwięków otwierającego całość molocha, jakim jest „Goddess Of Death”. Kurwa, ta nazwa pasuje dla każdej z członkiń Dérketa, bo muza, jaką tworzą jest naprawdę niesamowita, dodatkowo wciąga Was jak bagno – po pierwszym odsłuchu odruchowo włączyłem jeszcze raz przycisk play, a potem raz jeszcze. I założę się, że ci z Was, którzy mają słuch, uczynią tak samo. Prostota riffów w połączeniu z ogromnym ciężarem stopiła się w krążek o gabarytach i tonażu kowadła, do którego sami się przykujecie z przyjemnością. Co dziwne, dziewuchy same wydały ten album – jakim cudem światli wydawcy przegapili niniejszy krążek? Bo nie wierzę, że ktoś miał okazję to wydać i olał sprawę…
Dwadzieścia lat czekania nie poszło na marne, Dérketa przyłoiła niesłychanie mocno i skutecznie. Każdy kto będzie miał okazję wyłapać gdzieś ten krążek, niech się nawet nie zastanawia – powrót jakich mało!
Ocena: 9/10
Tracklist:
| 1. | Goddess of Death | ||
| 2. | Obscurities of Darkness | ||
| 3. | Rest in Peace | ||
| 4. | Until Our Death | ||
| 5. | Shadows of the Past | ||
| 6. | Last Rites | ||
| 7. | Witchburned | ||
| 8. | In Death We Meet |





Oracle na fotce wygląda na faceta co to nawet do 30tki nie dobił, więc ciężko mi uwierzyć, że w wieku 7-8 lat (a może i mniej) byl obcykany w demo Derketa, ba smiem nawet sugerowac, ze tym wieu mial niewiel wspolnego z metalem wiec psanie, ze czekalo sie na ten krazek 20 lat jest po prostu smieszne.
Cieszę się, że wprowadziłem trochę uśmiechu do Twojego życia. Tylko nie widzę, gdzie napisałem, że to ja czekałem na ten krążek, bo faktycznie, gdy Derketa wydawała ostatnie demo miałem 6 latek. To tak jakbyś się przypierdalał do stwierdzenia z książek do historii, że Polacy czekali na wolność 123 lata – pokaż mi Polaka w 1918 roku, który miałby 124 lata. Dzwina ta Twoja uwaga. Swoją drogą, pierwszą taśmę kupiłem w wieku 8 lat, i było to „G’n’R Lies”, zaraz po komunii świętej.