Wydawca: Dominance of Darkness Records
Fiński black metal u mnie zawsze w cenie, więc nie mogło być inaczej niż gromkie „owszem, zrecenzuję!” na wiadomość z promówką debiutanckiej płyty Beleth’s Trumpet. Czy się zawiodłem, czy mi się spodobało? O tym przekonacie się czytając poniższe wersy.
Zespół to młody, a przynajmniej stażem, bo jako się rzekło „Chapel of Bones” to ich pierwszy duży krążek. Przed nim wypuścili tylko demóweczkę z czterema utworami. Natomiast na debiucie utworów mamy siedem, z czego cztery znane już właśnie z „Demo 2024”. Dobrze, a jak muzycznie się nam prezentują ci Finowie?
W zasadzie wypada to niezgorzej. Dostajemy czterdzieści minut z hakiem black metalu dość typowego dla tego kraju. Jest szybko i surowo, a przy tym nie stroni się tutaj od krztyny melodii, która tylko powoduje że agresja sącząca się z „Chapel of Bones” trafia celniej. Bo większość z tych kawałków wpada słuchaczowi w ucho. Niektóre są naprawdę nośne, jak tytułowy kawałek lub „Clandestine Ritual” – a przy tym emanują charakterystyczną, złą wibracją. Może to efekt oszczędności środków użytych przez Beleth’s Trumpet? Żadnych klawiszy, żadnych intr i przeszkadzajek – czysty i nienawistny black metal. A przynajmniej w większości – mam wrażenie bowiem, że na tym krążku jest też kilka mielizn i zapychaczy i podczas słuchania ich moja uwaga ulatuje gdzieś indziej. Niemniej jednak jako całość „Chapel of Bones” wypada całkiem nieźle.
Jest to też zapewne zasługą brzmienia, znów dość typowo fińskiego – przybrudzonego, jakby niedbale skręconego. Ale w tym właśnie tkwi poniekąd siła i magnetyzm nagrań z tego kraju (oczywiście w zakresie podziemnego black metalu). Beleth’s Trumpet nie ustępuje na tym polu innym, starszym zespołom.
No cóż, jak na debiut jest nieźle. Pewnie mogło być lepiej, ale i tak jest tutaj na czym ucho zawiesić. Poczekam i popatrzę, jak zespół się rozwinie. „Chapel of Bones” daje rękojmię zaufania, że kolejne materiały nie powinny być gorsze.
https://belethstrumpet.bandcamp.com





