Wydawca: Die Todesrune Productions
No cóż, od Grunwaldu minęło 600 lat całkiem niedawno i chociaż tam udało się nam dopierdolić krzyżakom. Co prawda Barbarous Pomerania nie posądzam o śpiewanie sobie pod nosem „Bogurodzicy”, acz skojarzenia z minionymi wiekami same się narzucają.
A skoro same się narzucają, to logiczne, że na „Mysticism of Blood and Soil” do czynienia mamy z pagan black metalem. Do tego naszym polskim, z ziemi – tej ziemi. Hehe, żart się mnie dziś trzyma, a dobry mój humor wspierany jest przez niezłą tą płytę. Bo na trzecim krążku zachodniopomorskiej ekipy znajduje się całkiem niezła muza. Szybki, agresywny pagan metal, wspomagany znośnymi (bo użytymi w umiarkowany sposób) klawiszami. Czasem zespół zwolni, przechodząc w bardziej podniosłe i marszowe tempo. Nie od razu przyzwyczaiłem się do sposobu, w jaki zarejestrowano wokal Wilczygniewa, ale z czasem idzie ten pogłos przetrawić, zresztą źle nie wypada suma summarum. Również produkcja jest całkiem niezła. Do czego bym się przyczepił to do „otoczki” tej płyty, czyli kiepskiej okładki albo strzałów z karabinów maszynowych jako intro, bo nie za bardzo pojmuję, co artysta miał na myśli łącząc technikę XX wieku z lirykami o wczesnym pogańskim średniowieczu. Ef się takimi rzeczami zajmuje, może on mi to objaśni przy śledziu i budyniu któregoś dnia. Ponadto, do czego się przyczepiłem Barbarous Pomerania nie wybija się niczym szczególnym ponad inne dobre pogańskie hordy.
„Mysticism of Blood and Soil” ma swoich odbiorców na pewno, więc daruję sobie zachęcanie akurat ich. Inni – jak najbardziej, mogą zapoznać się z ostatnim pełnowymiarowym dziełem tej kapeli. Zawieść się nie powinni.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:
01. Intro
02. Uświęcona Potęga Krwi i Dumy
03. Zakon Szlachetnej Krwi
04. Święta Ojczysta Ziemia
05. Moja Rodzima Wiara
06. Rasa Szlachetnych Zdobywców
07. Stanice Retry Arkony
08. Stoigniew Syn Slawii
09. Outro




Dla mnie wyznacznikiem grania w takich klimatach są North, Abusiveness oraz Saltus. Barbarous Pomeranian oczywiście kroczy ścieżką Praojców i chwała Im za to! Czy muzycznie z boju wrócili z tarczą czy na tarczy, w porównaniu z zwycięstwami wyżej wymienionych druhów z drużyny Swaroga? Hymm, wymienieni wyżej Wojowie dają wysoki poziomem przykład uporu i waleczność w swym rzemiośle muzyczno – bitewnym. Lecz do tych najsławniejszych Barbarosom nieco brakuje. Mam na myśli prostotę i minimalizm struktury Ich utworów graniczy to trochę z graniem pod kalalkę. Liczę, że rozwiną swe skrzydła i w przyszłości pokażą jak na serio wojuje się pod sztandarem Tryglawa. Na razie Sława i w górę miecze, jak na mój nieco osłuchany gust nie jest źle ale mogłoby być lepiej.
Ja właśnie ten łopatologiczny minimalizm w nich cenię. Brzmi wręcz marszowo, wprowadza w trans. O co bym sie mógł przyczepić, to produkcja i ten pogłos. Ale i tak to jeden z moich ulubionych zespołów.