Wydawca: Prophecy Productions

Pewnie niektórzy z Was myślą, że gdy piszę „będę śledził ich losy”, „będę się przyglądał” czy „na pewno będę sprawdzał co tam znów wydadzą” to z mojej strony czysta kurtuazja. A więc nie. Ja serio staram się śledzić co dany zespół, który w jakiś tam sposób mnie zafrapował, wypuścił, zrobił i tak dalej. Czasem mam z tego profit, czasem nie.

Jak rzeczy się mają w przypadku Austere, których zrecenzowałem po raz pierwszy w 2008 roku – był to ich split z brytyjskim Lyrinx. W tamtej recenzji wspomniałem, że to właśnie ci drudzy jakoś w lepszy sposób sprzedali mi swoją muzykę. I co? I gówno, zapomniałem o nich totalnie, natomiast Austere śledzę. I z wielkim smutkiem odpuściłem ich koncert na Śląsku, niestety przebywałem wówczas na wywczasie w Wilnie. Na pocieszenie mam „The Stillness of Dissolution” – piątego długograja zespołu.

Czy coś się zmieniło? Na moje ucho, z płyty na płytę Austere robi się coraz bardziej melodyjne. Czy to problem? Nie w kontekście tego zespołu. Te melodie to nie są wesołe obertasy a muzyka, która cały czas sprawia że jest wam w życiu gorzej. Po prostu dostajecie tę gorzką pigułkę w bardziej przystępny sposób. Utwory są krótsze – nieznacznie, ale jednak. Brzmienie nie jest tak surowe i odrzucające, nawet w porównaniu do „Corrosion of Hearts” jest jakoś tak… bardziej miękko. No chyba na żadnym wcześniejszym albumie Austere tak bardzo nie idzie w stronę Katatonii (jakby w „Rusted Veins” albo „Time Away” zmienił wokal na zbliżony do barwy Jonasa to miałbym naprawdę problem z przyporządkowaniem do prawidłowego zespołu).

Trudno mi obecnie nazwać Austere zespołem stricte black metalowym. Czarny rock – ta nazwa byłaby chyba bardziej na miejscu. Oczywiście praca perkusji, pozostałości blackowej maniery Tima wskazują, że Austere cały czas dumnie gnieździ się w estetyce DSBM, natomiast czuję, iż Australijczycy zdecydowanie chcą zaciągnąć słuchacza również w inne rejony. W przypadku innych zespołów byłbym sceptyczny, jednak ten zespół na każdej poprzedniej płycie pozostawiał ślady i wskazówki, że w którymś momencie nastąpi taki stan rzeczy. Czy mam z tym problem? Słuchając „The Stillness of Dissolution” absolutnie nie.

Austere wybrało swoją drogę i – jak na razie – uważam, że ten kierunek jest naprawdę dobry. Liczę jednak, że zatrzymają się, gdy na horyzoncie będzie majaczyć coś całkowicie odmiennego od ducha ich muzyki znanego z wcześniejszych płyt. Wierzę jednak w ich wyczucie. Nowy album utwierdza mnie w tym przekonaniu.

https://www.facebook.com/OfficialAustere

https://www.facebook.com/prophecyproductions

Oracle
19382 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Hell-Born „VII”Recenzje

Hell-Born „VII”

OracleOracle2 października 2026
Dissimulator „Artifice Dissolves”Recenzje

Dissimulator „Artifice Dissolves”

OracleOracle1 października 2026
Profeci „Troska”Recenzje

Profeci „Troska”

OracleOracle30 września 2026

Skomentuj