Wydawca: Rupture Music

Za oknem zaczęła się złota p olska Jesień. Słońce świeci, ptaki śpiewają, ludzie jacyś tacy weseli chodzą. Zaczynają się Mistrzostwa Europy w siatkówce kobiet. Tak więc gawiedź spragniona kobiecych ciał (w mniejszym stopniu medali) zasiądzie z uśmiechem na twarzy, przed telewizorem. W skrócie idylla. I ja postanowiłem tą sielankę zburzyć.

Zaproponowałem moim sąsiadom, przy małej możliwości wpływu na moja decyzję, najnowsze dokonania muzyczne Francuzów z Otargos. Ten , kołaczący mi się po głowie band, proponuje nam na „Fuck God disease process” wykorzenioną z jakichkolwiek pozytywnych, ludzkich odczuć mieszankę black i death metalu. Z naciskiem na to pierwszy gatunek. Dawno nie spotkałem tak ciekawie połączonego muzycznego klimatu norweskiego grania początku lat dziewięćdziesiątych z graniem a’la wiek XXI. Z jednej strony mamy ciężką, ziejącą piekielnym smrodem muzykę. Dźwięki, riffy których nie powstydziłby się sam Szatan. Z drugiej czyste (!), brzmienie, które jednak nie tworzy wrażenia, jakbyśmy słuchali tej płyty na szpitalnych korytarzu. To naprawdę jest 46 hipnotyzującej muzyki, słuchanej wśród diabelskiego pomiotu, przy boku Rogatego. Z dala od jakichkolwiek przejawów optymizmu i nadziei. To jest właśnie black metal. Ale, żeby nie było nudno, Francuzi pozwolili sobie, o czym już wspominałem, death metalowe wtręty. Do tego przewijają się rzadkie, ale trafione, elementy muzyki elektronicznej (świetny kawałek „Erased”). Do tego wokal Dagotha. O Szatanie. Brzmi nam Francuz, jak człowiek z totalnie rozchwianą psychiką i do tego cholernie wiarygodnie. I ja to kupuję. Jest tylko jeden problem, kiedy słuchasz tego albumu i zaczynasz się wkręcać w ten klimat, nagle przychodzi 46 minuta i 13 sekunda i „Fuck God disease process” się kończy. Tak po prostu. A Ty chcesz więcej.

Więcej mi takich płyt trzeba, a z pogodnego, miłego, dobrego dla zwierząt i pełnego empatii chłopca zmienię się  sadystycznego mordercę. Do tego, dodajmy, psychopatę. Pewnie wtedy parę osób miało by problem, a świat odetchnął by z ulgą. Bo co by nie mówić, psychopatom kibicujemy. W końcu odwalają za nas czarną robotę.

Ocena: 9/10

Tracklist:

01. Dawn Of The Ethereal Monolith
02. La Genèse de Dieu
03. The Wall Of Galaxies
04. N-Universe
05. Pour Toi Une Renaissance
06. Four Facets Of The Tetragramaton Sinestre
07. Nullabsolut
08. Erased
09. Entropy Omega
Ef
4723 tekstów

Cyniczny i złośliwy chuj. Od zawsze.

Nargaroth „Apocalyptic Steel”Recenzje

Nargaroth „Apocalyptic Steel”

PathologistPathologist12 września 2026
Tyrant Wrath „Dödsdans”Recenzje

Tyrant Wrath „Dödsdans”

OracleOracle11 września 2026
Damask „Three Times Ten”Recenzje

Damask „Three Times Ten”

OracleOracle10 września 2026

Skomentuj