Wydawca: Analög Ragnarök
Miałem już napisać, że chyba odeszły w niepamięć czasy, gdy black metalowe one man bandy to były zazwyczaj największe pokraki, potem sobie jednak przypomniałem o Die Entweihung, które to miałem nieszczęście recenzować. O honor jednoosobowych hord dziś walczy zaś w moim odtwarzaczu D Aphelium – projekt ze szwedzkiej Gotlandii.
„Profetian om dygden och plikten” to drugi album w dyskografii tego zespołu, a pierwszy z którym się zetknąłem. I od razu Wam powiem, że z miejsca zażarło. Dostajemy tutaj niewiele ponad pół godziny muzyki, którą najprościej byłoby chyba zaszufladkować jako melodic black metal. Faktem jest, że sześć kompozycji wypełniających ten krążek nie aspiruje nawet do jakiejś ekstremy. Sporo tutaj melodii wspomaganej klawiszami, ale nie przez cały czas. Są momenty, gdy D Aphelium brzmi dość zadziornie. Ponadto, te melodie są z sortu „nieprzesadzonych”. Szwed, który stoi za tym projektem w udany sposób czerpie inspiracje z Emperor, Enslaved (to za sprawą akustycznych wtrętów), wczesnej Gehenna. Bardzo rad jestem z tych inspiracji, bo te kapele to mój black metalowy alfabet, a D Aphelium zręcznie utkał z nich wdzianko, które mi pasuje. Słychać, że lata dziewięćdziesiąte grają mu w duszy. „Profetian om dygden och plikten” w ogóle nie nudzi, to chyba jedna z najważniejszych zalet tego albumu.
Nie wiem, czy D Aphelium przebije się do szerszej świadomości słuchaczy, moim zdaniem szkoda byłoby, gdyby ten krążek został przysypany jakimiś mocniej reklamowanymi, a niekoniecznie lepszymi, płytami. Sprawcie sobie przyjemność i sięgnijcie po niego.
Ocena: 8/10
| 1. | I den Vite Kristnes namn | 05:33 | |
| 2. | Skogens rå | 05:25 | |
| 3. | Mörkrets seger | 05:36 | |
| 4. | Oändliga cykler | 06:10 | |
| 5. | Mot jordens mitt med ett inre i brand | 04:39 | |
| 6. | Livsverk genom generationer |




