Wydawca: Deformeathing Productions
Zeszło im trzy lata z wypuszczeniem następcy „Every Scum is a Straight Arrow”, a ja cierpliwie czekałem. Bo wiedziałem, podskórnie czułem, że jak już wyjdzie, to będzie wpierdol.
I jest. „Black Sheep Parade” to szesnaście grindowych strzałów prosto w zakuty łeb. Czekałem na to, oj jak ja czekałem. Straight Hate nie pierdoli się w tańcu, jak to się popularnie określa. Od początku do końca mamy jazdę mocno inspirowaną totalną klasyką gatunku, od Terrorizer zaczynając, przez Napalm Death ku Defecation a na Rotten Sound kończąc. Przy czym to wszystko u nich brzmi niesłychanie świeżo i mocno. Do tego kapela ze Wschodu Polski lubi bawić się konwencją i od czasu do czasu skoczyć w bok. Na przykład w takim „Above the Law”, gdzie gościnnie udzielił się S. z Blaze of Perdition – tutaj faktycznie kapela odjechała niemal w black/death metalowe klimaty. Ot, ciekawostka, ale co zaskakuje – numer, mimo że odmienny stylistycznie jest równie intensywny co pozostałe, świetnie wtapia się w resztę. Odkąd dostałem promo obróciłem ten krążek kilkadziesiąt razy i w dalszym ciągu nie mam go dość. Muzyka tutaj jest prawdziwym wulkanem energii, człowiek aż się pali żeby wskoczyć pod scenę i nakurwiać w moshu. Ponoć już wkrótce zdarzy się ku temu okazja.
A teraz krótkie podsumowanie – warto było czekać. Po odejściu w niebyt Parricide to oni przejmują pałeczkę na polskiej scenie grindcore’owej.
Ocena: 9/10




