Wydawca: Ajna Offensive / Norma Evangelium Diaboli
Lubię myśleć, że mnóstwo jest na tym świecie kapel, które robią zajebistą muzykę, a ja o niech nie mam jeszcze pojęcia. One gdzieś tam czekają na odkrycie.
Tak mniej więcej było z zespołem Aluk Todolo, który polecił mi znajomy słowami: „Ty lubisz takie transowe klimaty, powinno ci spasować”. Oczywiście, jak to przy okazji takich dyskusji przy 5-6 browarku, zapomniałem tej dziwacznej nazwy. Ale niedawno pojawiła się w moim zasięgu promówka tej kapeli. Nie mogłem po nią nie sięgnąć. Aluk Todolo para się generalnie muzyką rockową. Poprzestać jednak na tym, że goście grają rocka byłoby karygodnym uproszczeniem. Jest w tej muzyce sporo psychodelii, transu, klimatów occult rockowych. Niejednokrotnie mam też wrażenie, że jest to granie w pewien sposób improwizowane. Nie mogłem się doszukać informacji czy tak jest w istocie, ale takie myśli mam niemal w każdej minucie tej płyty. Bardzo ciekawą sprawą jest też brak wokali. Normalnie uznałbym to za dość dziwne rozwiązanie, ale jakoś w tym przypadku mam wrażenie, że wokal jedynie by przeszkadzał… Bardzo ciekawa sprawa. Teraz, co do samego odbioru i tak zwanego „klimatu”. Coś tak czułem, że do „Voix” potrzebny jest ciemny pokój, zima za oknem i święty spokój. Tak polubiłem tę płytę. I na takie momenty nadaje się ona najlepiej. Trzeba się jej oddać w 100%, a wówczas te dźwięki poniosą Was przez krainy, o których nawet nie domyślaliście się, że istnieją.
Po co komu narkotyki jak jest Aluk Todolo?
Ocena: 8,5/10
Tracklist:
01. 8_18
02. 7_54
03. 5_01
04. 7_01
05. 5_34
06. 9_29




