Wydawca: Till You Fukkin’ Bleed Records
Kolejne uderzenie z Till You Fukkin’ Bleed Records. Label ten wyrobił sobie u mnie opinię takiego, co to gówna nie wydaje. Ot i proszę – miałem rację.
Kolejnym potwierdzeniem mojej tezy jest Deprive i ich taśma, zatytułowana po prostu „Deprive”, a w rzeczywistości jest kompilacją, na której znajdziecie dwie demówki zespołu: „De Vermis Mysteriis” oraz „Below the Shadows of Pestilence”. Może kapela to trochę na wyrost, bo za Deprive odpowiada samotny biały żagiel Erun – Daroth. Ale typ radzi sobie całkiem nieźle – słychać, że mocno inspiruje się sceną szwedzką, ale nie jest to jego jedyne źródełko, z którego czerpie pomysły. Całość jest dość wolna, a przynajmniej wiele momentów takich tu znajdziecie, z tego też powodu myślę, że najodpowiedniejszą szufladką dla Deprive będzie doom/death metal. W większości słychać tutaj echa Grave, Asphyx, bardzo wczesnego Therion, ale i niekiedy zabrzmi mi nawet ukłon w stronę twórczości My Dyig Bride. W przypadku drugiej demówki jest zresztą podobnie, jedynie brzmienie jest trochę wyraźniejsze, mniej przytłumione – na moje ucho po prostu lepsze. A i sam zespół brzmi mniej po szwedzku, a bardziej po fińsku. Nie widzę powodów, dla których Deprive miałby nie wpaść w ucho maniakom metalu śmierci (ale nie tego od kosmosów i planet tylko od śmierci i zła) – w zasadzie jest tutaj wszystko, czego by sobie życzyli.
Ze swojej strony dodam tylko, że na rynku dostępny jest już debiutancki krążek, który wypuszczony został nakładem Memento Mori Records. Jak więc widać nie tylko nasi poznali się na Deprive.
Ocena: 7,5/10
Tracklist:




