Wydawca: Earache Records
Poranek zacząłem od kawy (z trzech łyżeczek, bez cukru, bez mleczka). Żeby się obudzić po krótkiej i nieprzespanej nocy. A potem włączyłem drugi krążek Short Sharp Shock. Teraz myślę, że mogłem zmienić kolejność. Na jedno by wyszło.
Pamiętacie scenę w „Pulp Fiction”, kiedy to John Travolta wbija igłę z adrenaliną prosto w serce Umy Thurman? Dobrze. To powiem Wam, że tych czterech chłopców z Liverpoolu robi sobie takie zastrzyki na śniadanie zamiast grzanki z jajkiem na bekonie. Skąd wiem? Słyszę to na „The Dividing Line”. Angole serwują nam bowiem wysokooktanowy crossover (w większej części) z domieszką thrash’u, wypadając przy tym agresywnie i autentycznie. Kawałków na drugim krążku Short Sharp Shock jest równe dwadzieścia, a płyta trwa trochę ponad pół godziny. Może Wam to dać jakieś pojęcie o tempach utrzymywanych przez kwartet, który wziął sobie do serca nauki takich grup jak D.R.I., Suicidal Tendencies, ale i Agnostic Front na przykład. Całość rozpędzona jak podmiejska kolejka pełna nabuzowanych młodzieńców, chętnych do rozpierdoul wszystkiego i wszystkich. Mamy tu skomasowaną ogromną energię, dzikość i szał. Płyta bezpardonowo atakuje słuchacza combem: prawy – prawy – lewy – kolano – podbródkowy – bania. I to w takim tempie, iż nie zdąży się on nawet zorientować, kiedy trzymając się za nos będzie klęczał w kałuży krwi. Krótkie utwory zaczynają się gwałtownie i tak samo się też kończą (może z wyjątkiem „Unrest In The Northwest”), doprawione świetną, acz surową produkcją – gary brzmią bardzo garażowo, bas nastrojony tak nisko, że pewnie struna majta się gdzieś w okolicach kolan, agresywny, czasem niemal punkowy wokal Foxy’ego. Chamskie, „podwórkowe” (tak je sobie na swój użytek nazwę) riffy, gdzieniegdzie pojawia się nieskomplikowana solówka. I prędkość, prędkość, prędkość! Nie rozwodziłem się specjalnie nad strukturami poszczególnych utworów, bo są one w sumie do siebie podobne – w dobrym znaczeniu tego słowa. Kropka.
Short Sharp Shock sprokurowało album pełen brudu, furii i agresji. Crossover/thrash na wysokim poziomie, nagrany w sam raz dla osobników z zespołem nadpobudliwości psychoruchowej. Podoba się mi.
Ocena: 8,5/10
Tracklist:
| 1. | The Dividing Line | ||
| 2. | Oil And Water | ||
| 3. | The Bastard Stench | ||
| 4. | Waiting Game | ||
| 5. | Toxic Bee | ||
| 6. | Thrash With A Small Moustache | ||
| 7. | Can’t Burst The Bubble | ||
| 8. | Bored | ||
| 9. | Invertebrate | ||
| 10. | Purple Reign | ||
| 11. | Hammerhead | ||
| 12. | Sk8+Destroy | ||
| 13. | Ride The Best – Fuck The Rest | ||
| 14. | Flick The Switch | ||
| 15. | Time’s Up | ||
| 16. | Street Leech | ||
| 17. | Cherry Island | ||
| 18. | 3.06 | ||
| 19. | Last Defence | ||
| 20. | Unrest In The Northwest |



