Wydawca; Selfmadegod Records

Pomimo długiego stażu zespołu to mój pierwszy kontakt z Wingless. Wcześniej jakoś nie mogłem się zabrać za ten zespół, zazwyczaj po odsłuchach pojedynczych numerów, które były dla mnie jednak zbyt melodyjne. Pomyślałem jednak, że skoro trafiło do mnie „Vision Beyond Form” dam im szansę.

I to była dobra decyzja. Nie wiem, na ile moja diagnoza jest trafna, ale zespół przeszedł metamorfozę w twór zdecydowanie cięższy, ale i ciekawszy – w każdym razie w porównaniu do tych strzępów płyt, które dane mi było słyszeć wcześniej. Obecnie Wingless to przede wszystkim ciężki death metal, tu i ówdzie poprzetykany elementami doom metalu. Do tego dorzucono trochę atmosfery przywodzącej na myśl jakieś lekko kosmiczne jazdy. Jednak jeśli ktoś pomyśli, że oto Krakowianie po kilkunastu latach chcą się załapać na kolejną fazę uwielbienia dla gruz metalu, ten będzie w błędzie. Wingless na „Vision Beyond Form” zachowało ten charakterystyczny dla wcześniejszej twórczości, nowocześnie brzmiący sznyt. Wyszło z tego coś ciekawego. Ten album ma szansę jak widać trafić do bardziej oldschoolowo nastawionej części słuchaczy (co widać po niżej podpisanym), ale też do tych którzy w metalu szukają przede wszystkim dobrego, świeżego brzmienia.

Olbrzymim plusem jest też zmiana wokalisty na Marcina Urbasia. Na tym albumie zrobił chyba swoje najlepsze wokale w karierze. Dostajemy tu wachlarz głosów – od głębokiego growlu, przez krzyk do szeptu. Zaaranżowano je też w świetny sposób. No i perkusja na „Vision Beyond Form” też strasznie mi leży – Piotr wprowadził tu niebanalne patenty, przez co instrument ten jest czymś więcej niż sekcją rytmiczną. Oczywiście gitary również nie zostają w tyle, przywodząc na myśl nocturnusowe czy pestilencowe ataki. Plus parę naprawdę niezłych solówek.

Tak więc jak widzicie, jest to, przynajmniej z mojej perspektywy, całkiem nowe otwarcie dla Wingless. Od tego momentu obiecuję sobie solennie śledzić ich twórczość, bo coś mi podpowiada, że na „Vision Beyond Form” nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

https://www.facebook.com/winglessofficial

https://selfmadegod.com

Oracle
19475 tekstów

Sarkazm mu ojcem, ironia matką i jak większość bękartów jest nielubiany. W życiu nie trzymał instrumentu w ręku, więc teraz wyżywa się na muzykach. W obiektywizm recenzencki wierzy w takim samym stopniu jak we wniebowstąpienie, świętych obcowanie i grzechów odpuszczenie.

Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”Recenzje

Taufpatin „Les Malfaisances de la Taufpatin”

OracleOracle3 listopada 2026
Disembody „Awakening of Ancient Evil”Recenzje

Disembody „Awakening of Ancient Evil”

OracleOracle30 października 2026
Violence Only „Violence Only”Recenzje

Violence Only „Violence Only”

OracleOracle29 października 2026

Skomentuj